100 momentów dla których warto żyć

Są na świecie ludzie, których życie ma jakiś cel. Ja do nich nie należę.

Niestety, długo myślałam, że to źle. Jak można nie wiedzieć ani nawet nie marzyć o tym co będzie za rok, dwa, dziesięć czy trzydzieści? Nie mieć planu, mapy, konkretnego celu, wymarzonego epitafium na nagrobku? Moja potrzeba kontroli silnie domaga się planowania nawet zwykłego wyjścia na zakupy, więc jak mogę nie mieć planu na życie?

Normalnie. Nie wiem i nie mam konkretnych aspiracji co do tego jak skończy się film ze mną w roli głównej. Ale zauważyłam, że, wbrew obiegowym opiniom, jest w nim wiele pięknych i radosnych stopklatek. I te stopklatki są momentami, dla których warto żyć. Pewnie są ich tysiące, ale ja spisałam pierwsze sto, jakie przyszły mi do głowy. I jestem bardzo ciekawa, które z nich cieszą również Ciebie.

  1. Skreślenie ostatniej pozycji z listy rzeczy do zrobienia. Zwłaszcza w terminie, w jakim chciałam zrealizować tę listę. Wasza Monica Geller.
  2. Skończenie kosmetyku. Nie umiem wyjaśnić dlaczego zawsze mnie to cieszy, ale uwielbiam uczucie kończenia czegoś i wyrzucania opakowania. Razem z końcem szamponu kończy się pewien etap.
  3. Czytanie wspaniałej książki. W trakcie którego serce bije mi jak szalone, co chwila się uśmiecham albo płaczę. Czytanie dobrej książki to przyjemność jaką ciężko porównać z jakąkolwiek inną.
  4. Picie słodkiego wina. Alkohol to nic zdrowego, mimo że miejska legenda mówi o tym, że kiedyś jakiś lekarz stwierdził inaczej. Ale smak słodkiego wina, którym pogardziłby każdy koneser jest smakiem wakacji, radości, pięknych wieczorów, więc za dużo bym straciła, odmawiając sobie tego.
  5. Podróżowanie nocą. Jakoś bardzo dobrze się myśli oglądając wtedy świat z okna pociągu czy zza szyby samochodu.
  6. Wyjście z pracy. Jeśli dobrze pracuję to wiąże się z wielką ulgą, ale też satysfakcją.
  7. Wyjście z ostatniego egzaminu sesji. Poczucie, że mam wolną głowę jest bardzo przyjemne.
  8. Otrzymanie stypendium. Pieniądze szczęścia nie dają, ale miło kiedy są wymiernym wyrazem szacunku dla Twoich osiągnięć naukowych przez rektora.
  9. Jedzenie owoców. Owocami najesz się i napijesz. Są pyszne i wystarczy je umyć, czasem obrać, więc nie tracisz czasu na gotowanie. Najlepsze letnie posiłki.
  10. Powrót M. Czasem smutny, czasem radosny, zawsze wyczekiwany.10
  11. Umalowanie twarzy. Pięć minut roboty dzięki którym przestaję być różowym pączkiem.
  12. Noszenie sukienek. Po kilku latach ich noszenia nikt mi nie wmówi, że można wyglądać w czymś atrakcyjniej i czuć się lepiej.
  13. Noszenie obcasów. Stanowią całkiem dobry zestaw z sukienkami i dodają mnóstwo punktów do pewności siebie.
  14. Robienie planów. Nie dalekosiężnych, ale na przykład na dany miesiąc, semestr czy weekend. Koniecznie z listą, z której z rozkoszą można odhaczać kolejne pozycje. Daje to miłe poczucie „zarobienia z wyboru”.
  15. Prowadzenie kalendarza. Dzięki niemu mogę jeszcze bardziej szczegółowo rozpisywać plany na każdy dzień.
  16. Oglądanie filmu. Rozrywka, którą z każdym rokiem lubię coraz bardziej. Czasem wpadnie mi w oko jakiś aktor lub aktorka i oglądam wszystko w czym zagrał (w tej chwili co chwila coś z Jimem Careyem).
  17. Oglądanie serialu. Jakoś nigdy nie przepadałam za tą formą sztuki, ale po obejrzeniu Przyjaciół w poprzednie wakacje zdałam sobie sprawę jakie to przyjemnie uzależniające dla osoby lubiącej planować – lista kolejnych odcinków to plan działania na wolne chwile/śniadania/ćwiczenia na następne tygodnie. W tej chwili oglądam Call the Midwife.
  18. Skakanie na skakance. To naprawdę nie jest rozrywka tylko dla dzieci. Skakanie przyśpiesza akcję serca jak szybki bieg, „robi” piękne pośladki i przede wszystkim daje mnóstwo radości.
  19. Bieganie. A kiedy skakanie się znudzi to zawsze można pobiegać. Tutaj fajne jest szczególnie odkrywanie nowych miejsc, z ciekawości biegnie się zawsze najdłużej i najprzyjemniej.
  20. Świeże kwiaty w wazonie. Wspaniale się na nie patrzy, wącha przez kilka dni za każdym razem kiedy koło nich przechodzę. I przemiłe jest oczywiście to, że ktoś je przyniósł specjalnie dla mnie.20
  21. Wyrzucanie zbędnych rzeczy. Jakie oczyszczenie może przynieść banalne wyrzucenie dwudziestu niepotrzebnych paragonów albo niepiszących długopisów!
  22. Spotkania z przyjaciółmi. Czyli z ludźmi, z którymi rozmowa mnie nie męczy.
  23. Długi pracowity dzień. I satysfakcja z wykonanych zadań.
  24. Wstawanie wcześnie i pracowanie. Ludzie w sobotę wstają o 10, a Ty masz już za sobą pięć godzin pracy i możesz zacząć odpoczywać.
  25. Śniadanie jak w Klanie. W polskich serialach na śniadania zawsze jest dużo czasu, wędliny są podane w eleganckich rulonach, a nie w marketowym opakowaniu, a oprócz tego mamy do wyboru dwie sałatki, jajecznicę, bekon i świeże owoce – można odnieść wrażenie, że bohaterowie są w hotelu. Jak bardzo ten obraz odbiega od rzeczywistości każdy wie, ale lubię w weekend przygotować ładniejsze, bogatsze śniadanie i zjeść je bez pośpiechu.
  26. Zrobienie pizzy. Zwłaszcza takiej, która wszystkim smakuje.
  27. Spanie w świeżej pościeli. Najlepiej – dopiero co kupionej i wypranej, używanej pierwszy raz.
  28. Cały dzień na plaży. Rozkosznie długo płynie.
  29. Czytanie książki za książką. Wtedy dzień na plaży płynie bardzo szybko. Lubię przechodzić płynnie z jednej książki do drugiej.
  30. Słuchanie jednej płyty w kółko. Ostatnio tak miałam z Tarantino Julii Marcell. Nadal lubię jej słuchać od deski do deski.30
  31. Posiadanie niewielu ubrań. Od kilku miesięcy chodzę tylko w czterech sukienkach. To niesamowita wygoda, oszczędność miejsca i czasu.
  32. Kupowanie przez internet. Nie musisz wychodzić z domu i ktoś ci to do domu przyniesie – prawdziwy luksus.
  33. Picie wody. Nie ma lepszego płynu, recepty na ból głowy czy towarzysza pracy.
  34. Jedzenie orzechów. Są pyszne.
  35. Spotkania z rodziną. Żadna rodzina nie jest idealna, ale lepszej od mojej nie ma.
  36. Prowadzenie samochodu. Zwłaszcza, że nie sądziłam, że to kiedykolwiek będzie choć trochę przyjemne.
  37. Jazda na rowerze. W sumie podobnie jak w punkcie wyżej.
  38. Praca na sprawnym komputerze. Doceni to każdy kto choć raz pracował na takim, który zawieszał się co trzydzieści sekund przy zbliżającym się deadlinie.
  39. Pusta skrzynka odbiorcza. Zwykle krótko udaje mi się utrzymać taki stan, ale jest o co walczyć.
  40. Przeczytanie gazety od deski do deski. Uczę się, że można inaczej, ale jeśli tylko mam czas to lubię przeczytać gazetę w całości – łącznie ze wszystkimi ramkami i reklamami.40
  41. Napisanie czegokolwiek. Post na bloga, fragment pracy magisterskiej, esej, wiersz, zabawna notatka – nawet najprostszy proces twórczy daje radość.
  42. Kupienie komuś prezentu. I oczywiście jego wręczenie.
  43. Posiadanie iluzji kontroli. Ja ją osiągam dzięki listom i prowadzeniu budżetu. I choć wiem, że tylko wydaje mi się, że wszystko świetnie kontroluję, trochę mnie to uspokaja.
  44. Fantastyczny sen. Taki, do którego chcę wrócić, bo jestem ciekawa co dalej.
  45. Udana prezentacja. Sprawia satysfakcję, zwłaszcza, że nie jestem najśmielsza w wystąpieniach publicznych.
  46. Ustąpienie bólu. Na jakiś czas znów mogę zapomnieć o tym, że posiadam głowę, zęba czy brzuch.
  47. Kąpiel w morzu. Ale tylko ciepłym, choć wyobrażam sobie, że kiedyś będę hardcorem kąpiącym się w Bałtyku.
  48. Kąpiel w wannie. Najlepiej z serialem i kieliszkiem czegoś dobrego.
  49. Wyjście do kina. Zdarza mi się częściej niż wyjście na film.
  50. Rozmowa przez telefon. Z kimś kogo dawno nie widziałam i nie zobaczę jeszcze przez długi czas.50
  51. Schudnięcie. Można kokietować ile wlezie, ale, kurczę no, zawsze cieszy, nawet jeśli to marne dwa kilogramy.
  52. Słuchanie piosenek z podstawówki i gimnazjum. Ponoć to najczęstszy powód, dla którego ludzie biegają.
  53. Gdy ktoś się śmieje z twojego żartu. Próżność zaspokojona.
  54. Gdy ktoś się pyta jak się czujesz. Potrzeba bycia zaopiekowanym zaspokojona.
  55. Miła wiadomość w środku dnia. Chyba dlatego jeszcze istnieją SMSy.
  56. Zabawa z dziećmi. Zawsze poprawiają mi humor. Zwłaszcza kiedy są w miarę okrzesane albo słodkie.
  57. Gdy włosy ładnie się układają. Nie mam na to wpływu, dlatego tym bardziej cieszy. Szkoda tylko, że zwykle zdarza się to w dni, kiedy nie wychodzę z domu.
  58. Gdy nie mogę przestać się śmiać. Ból brzucha, burak na twarzy i łzy w oczach nie mają wtedy najmniejszego znaczenia.
  59. Gdy cały dzień jem zdrowo. Czuję się co najmniej jak jakiś buddyjski mnich. Aż muszę zagryźć lodem.
  60. Posprzątanie całego mieszkania. I siedzenie w nim. Cudownie uspokaja.60
  61. Kiedy kwiatek, który podlewam kwitnie. Na przykład ten dwuletni storczyk, którego już spisywałam na straty.
  62. Skakanie po trampolinie. Świetna zabawa dla mięśni brzucha.
  63. Posiłek na świeżym powietrzu. To znak, że właśnie trwa właściwa pora roku.
  64. Życie wiosną i latem. Kiedy możesz otwierać na oścież drzwi i okna, chodzić boso i „nie drżysz na myśl o różanopalcej jutrzence” (tłum.: nie marznie Ci tyłek o szóstej rano) to naprawdę chce się żyć.
  65. Gdy ktoś ci mówi, że cię kocha. Nawet jeśli dobrze o tym wiesz, nie zaszkodzi przypomnieć.
  66. Gdy możesz porozmawiać z kimś o książkach. I o filmach w sumie też.
  67. Cały dzień spędzony w domu. Nic bezpieczniejszego nie może Ci się przytrafić.
  68. Pięknie podany posiłek. Ja w to nie umiem, więc cieszę się kiedy ktoś mi podaje ładne jedzenie.
  69. Płacz ze wzruszenia. Bardzo to lubię.
  70. Znalezienie pieniędzy u siebie w domu. Niby zawsze były twoje, ale jak bardzo cieszą!70
  71. Zachód słońca. Po prostu wspaniały widok.
  72. Wschód słońca. Jak wyżej.
  73. Dzień bez komórki i zegarka. Lubię takie niedziele bez obowiązków kiedy można całkowicie zapomnieć gdzie leży telefon (albo go wyłączyć) i nie wiedzieć, jaka jest godzina – spoglądanie na zegarek zawsze tworzy mniejsze lub większe napięcie.
  74. Spotkanie serdecznego znajomego. Takiego, którego nie widziałeś miesiącami lub latami. Często poprawia humor na cały dzień.
  75. Czytanie wierszy. To taka zupełnie bezinteresowna rozrywka. Powieść czytam czasem jako zapychacz, ale jeśli czytam wiersze to znaczy, że mam naprawdę wolny czas.
  76. Przytulenie kogoś. Jakie to przyjemne!
  77. Zdążenie na pociąg. Mimo mojej obsesji organizacyjnej zdarzało mi się nie zdążyć, więc mój strach przed spóźnieniem jest jak najbardziej racjonalny.
  78. Poranek po ciężkiej nocy. Kiedy oddycham z ulgą, że się ona już kończy.
  79. Noc po ciężkim dniu. Kiedy przykładam głowę do poduszki i dwadzieścia sekund później już śpię.
  80. Jedzenie lodów przez cały dzień. Dzięki Bogu, że mój organizm toleruje laktozę!80
  81. Tańczenie. Szumna nazwa dla pląsów w ogóle niezwiązanych z muzyką, jaką słyszę. One cieszą chyba właśnie dlatego, że są takie zabawne.
  82. Kupienie tylko tego po co się przyszło. Prawdopodobnie jestem jedyną kobietą, która regularnie to robi.
  83. Bycie na plaży w nocy. Zwłaszcza w ciepłym klimacie, kiedy nie drżysz pod kocem i w śpiworze.
  84. Umycie zębów. Zajmuje pięć minut, a jesteś nowym człowiekiem.
  85. Docenienie pracy. Każdy lubi głaski, zwłaszcza kiedy na nie zasługuje.
  86. Odpoczynek bez wyrzutów sumienia. Ponoć się zdarza.
  87. Twój tort urodzinowy. Niezależnie czy ktoś go dla Ciebie własnoręcznie zrobił czy zamówił w cukierni – to grzech na który zasłużyłeś przeżywając kolejny rok!
  88. Pytanie o dowód. O, pani sklepowa, który podać – ten z nazwiskiem panieńskim czy po mężu?
  89. Usłyszenie czegoś zabawnego. Poprawia humor i zwiększa wiarę w ludzi.
  90. Bawienie się słowem. Najbardziej doceniam właśnie humor słowny.90
  91. Zainspirowanie się kimś. Nawet w kwestii fryzury czy innej banalnej rzeczy.
  92. Poranki z M. Najcudowniejsza chwila dnia.
  93. Wspominanie. Mimo że jestem jeszcze młoda, robię to bardzo często.
  94. Patrzenie jak ktoś śpi. Oczywiście ktoś, kogo kochasz, choć wkładanie słonych paluszków do nosów osób zasypiających w autokarze na wycieczce szkolnej też wspominam całkiem miło.
  95. Znalezienie książki z dzieciństwa. I odkrycie setki wspomnień z nią związanych.
  96. Polubienie czegoś. Jedzenia, serialu, jakiegoś zwyczaju – fajnie lubić nowe rzeczy.
  97. Emocje. Dla nich się żyje i lubię kiedy są bardzo intensywne. Obojętność to śmierć.
  98. Ciepłe domowe ciasto. Niewiele jest pyszniejszych rzeczy. I nie słuchajcie tych, którzy mówią, że będzie bolał Was po nim brzuch – pewnie chcą zostawić więcej dla siebie.
  99. Ciepłe skarpetki. W jeden z bardzo zimnych i smutnych grudniowych dni pomyślałam o tym jak miło mieć na sobie nowe, miłe ciepłe skarpetki. Myśl o nich uratowała ten dzień i kilka następnych.
  100. Zadbanie o siebie. Położenie maski na twarz, inne uczesanie włosów – cokolwiek przez co wyglądam i czuję się trochę lepiej.100

Kiedy dostrzega się takie chwile, szczęście wydaje się całkiem proste.

Polecam.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “100 momentów dla których warto żyć

  1. Wykreśliłabym bieganie i zamieniła na ten moment, gdy po założeniu soczewek nagle widzę świat. :D ale poza tym (choć nadal liczę na to, że polubię bieganie), to zupełnie jakbym czytała o sobie… :D możemy iść na wino, też mnie spytają o dowód :D

    1. To „soczewkowe” uczucie musi być super, choć mimo to mam nadzieję, że nie będę musiała go doświadczać :D Wino takim dwóm dzieciakom sprzedać – nie do pomyślenia! :D

  2. Super lista :) rzeczywiście te wszystkie drobiazgi sprawiają, że życie staje się pełne i zaczynamy się nim cieszyć! Niestety ludzie często nie doceniają drobiazgów, oczekują wielkich zmian i realizacji wielkich planów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s