Wrony na śniegu, czyli 10 miesięcy po ślubie

Bóg, stwarzając mnie, wykazał się poczuciem humoru. Dał mi artystyczną duszę i wrażliwość, nie obdarzył jednak zdolnościami artystycznymi.

Moje zamiłowanie do szukania poezji w codzienności sprawia, że najchętniej wciąż mówiłabym o miłości, całą wypłatę wydawała na kwiaty (do Was też właśnie uśmiechają się z wazonu pierwsze majowe konwalie?) i zapisywała wszystkie ciekawe sformułowania, które usłyszę z ust rozmówców.

Jeśli ukończyliście szkołę podstawową to znacie wiersz Gałczyńskiego „Rozmowa liryczna”. Bardzo go lubię, szczególnie ostatnie wersy. Znikąd pojawiają się tam wrony na śniegu. I to jest chyba najbardziej prawdziwe w tym tekście.

Niewiele wiem o miłości, ale od dziesięciu miesięcy poznaję ją na nowo. Teraz przedstawiła mi się jako Miłość Codzienna. Jej zasady są zaskakujące i początkowo nie mogłam się do nich przyzwyczaić. A jednak – dziś widzę, że piękny pęczek rzodkiewek może ucieszyć niczym kwiaty podarowane bez okazji. Albo, że mówiąc „wpadłam do domu tylko na pół godziny, ale obiad masz w lodówce” tak naprawdę mówię „troszczę się o ciebie”. I że, budząc się w środku nocy, wystarczy chwycić znajomą dłoń, aby wiedzieć, że wszystko jest na właściwym miejscu.

Moja siostra napisała kiedyś wiersz, który chodzi za mną od dziesięciu miesięcy. Jego tytuł to „Cud”:

zaciskam serce

niech nikt nie wchodzi

bo tylko Ciebie chcę

 

zaciskam ręce

swoje ze swoimi

między jedną a drugą ręką

nagle trzecia

 

zaciskam ręce na sercu

niech odcisną się na zawsze

proszę te ręce

nic więcej

tylko ręce

 

zaciskam serce w ręce

mogę oddychać

i mogę tańczyć

 

czasem ręce pachną jak ziemniaki

a po włosach chodzą robaki

na każdym sercu jest kilka rąk

zaciśnij je i nie uciekaj już stąd

Ostatnio rozmawiałam z siostrą o tym wierszu i okazało się, że każda z nas rozumie go inaczej. Jednakże dla mnie nie ma lepszego wytłumaczenia, czym jest Miłość Codzienna niż jego ostatnia zwrotka. Jedna z szalonych zasad tej Miłości mówi, że ręce pachnące jak ziemniaki są zdecydowanie najpiękniejsze.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Wrony na śniegu, czyli 10 miesięcy po ślubie

  1. piękny wiersz!!! <3 jak ta codzienna miłość, która faktycznie rządzi się innymi trochę zasadami ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s