10 powodów, dla których warto chodzić w sukienkach

Pytanie „czy nie jest ci zimno?” zadawane niemalże codziennie przez różne osoby to jedyna zła rzecz, która może Ci się przytrafić, jeśli zaczniesz chodzić w sukienkach.

Jeśli jednak jesteś cierpliwa i każdemu uprzejmie wytłumaczysz, że Twoje sukienka jest z wełny, a rajstopy są prawie tak grube jak jego sztywne, zimne jeansy, z tą różnicą, że są miłe i ciepłe – prawdopodobnie nic Cię nie powstrzyma przed rezygnacją ze spodni.

Bardzo dawno temu Ania z bloga Aniamaluje ogłosiła na swoim blogu wyzwanie „Sto dni bez spodni”. Pomyślałam: dlaczego nie? I w sumie od tamtej pory rozpoczęło się moje życie bez spodni.

Na co dzień prawie zawsze zakładam sukienki lub spódnice. Wyjątkiem są trzy sytuacje. Pierwsza: od kilku tygodni skaczę sobie na skakance w parku i zakładam do tego dres. Druga: od ponad pół roku prowadzę zajęcia z przedszkolakami, na których często siadamy po turecku lub udajemy zwierzątka. Trzecia: zdarza się, że po prostu mam ochotę założyć spodnie – mam gorszy dzień, wszystkie rajstopy zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach (czyli zapomniałam wstawić prania) albo po prostu mam na to z jakiegoś powodu ochotę.

Mam więc w szafie kilka par spodni. Całkiem niedawno kupiłam takie, na jakie polowałam od dłuższego czasu – jasne jeansy z wysokim stanem. Zakładam je zawsze na zajęcia do przedszkola.

Nie wiem, ile posiadam sukienek, ale nie jest to jakaś ogromna liczba. Kilka z nich ma na tyle formalny charakter, że nie zakładam ich na co dzień. Większość jest sezonowa – wełniane na zimę i lekkie na lato, choć znajdzie się także kilka modeli, które noszę zarówno do kozaków, jak i do sandałek.

Wiem, że (jeszcze) nie jestem ikoną stylu, więc samo powiedzenie „ja już noszę sukienki – ty też możesz!” nikogo do nich nie przekona. Dlatego przygotowałam dla Was dziesięć racjonalnych argumentów przemawiających za sukienkami. Osobiście uwielbiam widzieć na ulicach kobiety w sukienkach i chciałabym, aby było ich coraz więcej.

water-ocean-girl-forest-large

  1. Wygoda. Jeśli ktoś twierdzi, że sukienki nie są wygodne, być może kojarzy je tylko ze sztywnymi, wizytowymi modelami. Owszem, w sukni balowej poruszanie się jest utrudnione, ale codzienne, luźne sukienki są naprawdę bardzo wygodne. Zwłaszcza, jeśli w chwili obecnej kwalifikujesz jeansy w kategorii „wygoda”. A przecież jeansy są sztywne. I, nawet te idealnie dopasowane, czasem trochę upijają.
  2. Ciepło. Wydawać by się mogło, że przecież spodnie są wykonane z grubego materiału i powinny dawać dużo ciepła. Tymczasem, jeansy na mrozie robią się sztywne, nieprzyjemne i w sumie na samą myśl, że miałabym je założyć w zimny dzień mam dreszcze. Dużo więcej ciepła daje wełniana sukienka do kolan i grube rajstopy. A w ekstremalnych sytuacjach po prostu dwie pary rajstop. Mam nadzieję, że w tym roku nie będziemy już mieć okazji do wypróbowywania tej opcji, ale za rok przekonaj się na własnej skórze, że to naprawdę jest przyjemniejsze i cieplejsze rozwiązanie.
  3. Kobiecość. Atrybutów kobiecości mamy całe mnóstwo. Jednak długie włosy, które miały być piękne i lśniące, czasem nadają się tylko do związania w kulkę z tyłu głowy. Szpilek nie możemy dzisiaj założyć, bo czeka nas cały dzień biegania po mieście. Czerwona pomadka na ustach nie będzie już dobrze wyglądać po pierwszej wypitej w biegu kawie. A sukienkę wystarczy założyć i po prostu wyglądać bardziej kobieco przy niewielkim nakładzie czasu i kosztów.
  4. Łatwy wybór. Sukienki są świetnym rozwiązaniem dla niezdecydowanych i leniwych. Dobrać do nich trzeba tylko odpowiednie rajstopy (z utęsknieniem czekam na dni, kiedy nie będzie to konieczne) i buty. Świetnie nadają się więc na sytuacje kryzysowe, kiedy mamy pięć minut do wyjścia i jak zwykle nie wiemy, co założyć.people-woman-girl-writing-large.jpg
  5. Ładnie chodzisz i siadasz. W spodniach czasem chodzę byle jak. Nie stawiam stóp jedna za drugą. Trochę sobie człapię. To samo dotyczy siadania. Nie pilnuję się, więc zdarza mi się to zrobić nieelegancko. Sukienki natomiast wymuszają trochę inny, bardziej kobiecy i elegancki sposób poruszania się i siadania. Z czasem staje się on naszym nawykiem.
  6. Estetyka. Wiem, że w spodniach też można wyglądać pięknie. Ale, wedle mojego poczucia estetyki, jest to trudniejsze. Bardziej podobają mi się kobiety w sukienkach. I z tego co wiem, większość panów podziela moje zdanie.
  7. Do domu i na wyjście. Kiedy nosiłam jeansy, w domu często zakładałam miękki dres, żeby nogi trochę od nich odpoczęły. Sukienkę zakładam już od rana, nawet jeśli pierwsze wyjście, jakie planuję danego dnia to wykład o szesnastej. Bardzo wygodnie chodzi mi się w nich po domu, a do wyjścia, na przykład na spacer, mobilizuje to, że nie muszę się przebierać, jestem gotowa.
  8. Nie ma zwykłych dni. Czasem może Ci się wydaje, że dany dzień jest zbyt zwykły, żeby założyć sukienkę. Idziesz tylko do pracy albo na uczelnię, później na zakupy czy do koleżanki. Tym bardziej załóż w taki dzień piękną sukienkę i uczyń go wyjątkowym. Nie ma czegoś takiego jak zwykłe dni. Każdy jest niepowtarzalny i każdego dnia się coś dzieje. W czym gorszy jest dzień dzisiejszy od innych? Dlaczego to właśnie dzisiaj masz nie wyglądać elegancko i wspaniale?
  9. Pewność siebie. Ten punkt wynika pewnie z tego, że sukienki podkreślają kobiecość i zmuszają do zgrabniejszego poruszania się i siadania. U mnie dochodzi jeszcze to, że wyglądam jak gimbus, spotykani ludzie mówią o mnie „dziewczynka” i muszę okazywać dowód nawet wtedy, kiedy kupuję kupon lotto (nawet obrączka na palcu nie dodaje mi powagi). W jeansach i trampkach podkreślam swój młody wygląd, a w sukience wyglądam minimalnie starzej doroślej.
  10. Na każdą figurę. Obcisłe jeansy (a takie najczęściej noszą dzisiaj kobiety) są dość bezlitosne dla mankamentów figury. Niezawodnie podkreślą masywne uda czy wystające boczki. Krój sukienki możemy natomiast dobrać tak,  żeby podkreślał dokładnie to, co chcemy wyeksponować. Dla kogoś będzie to talia, dla innej kobiety biodra, a ktoś postawi na sukienkę o prostym kroju, która nieco kamufluje zbyt duży brzuch. Możemy dowolnie manipulować długością i krojem sukienki, żeby dopasować ją do swojej figury.

Śmiesznym faktem o mnie jest to, że kończę ten tekst mając na sobie spodnie. Właśnie wróciłam z zajęć z przedszkola, a dzisiaj czeka mnie jeszcze laserowa bitwa, dlatego dziś jest jeden z niewielu spodniowych dni.

Drogie Czytelniczki! Czy chodzicie w sukienkach lub spódnicach? Jeśli nie chodzicie to dlaczego? Chętnie poznam Wasze zdanie.

A Panowie? Czy chcielibyście, żeby Wasze dziewczyny częściej zakładały sukienki? A może nie ma to dla Was żadnego znaczenia?

Czekam na Wasze komentarze!

Pozdrawiam serdecznie,

Ania

PS: W nocy wyjeżdżam na weekendową wycieczkę. W programie między innymi zwiedzanie jaskiń na Morawach i Wiednia. Postaram się wrzucić coś fajnego na Instagram, więc zachęcam do zajrzenia tam w ten weekend. Ściskam!

Reklamy

12 uwag do wpisu “10 powodów, dla których warto chodzić w sukienkach

  1. Wyjątkowo spodobał mi się punkt 8! W mojej garderobie ostatnio deficyt sukienek i częściej pojawiają się spodnie. Ale mam zasadę, że przynajmniej raz w tygodniu (zawsze przynajmniej w niedzielę) rezygnuję ze spodni. :)

    1. Mnie moje wiosenne się trochę znudziły, więc mam zamiar kupić coś świeżego na nadchodzący sezon :)
      Fajna zasada! :)

  2. Wow, przypomniałaś mi pierwszy rok studiów, który niemal w całości przechodziłam w sukienkach!! Teraz jakoś mi przeszło, ale potwierdzam – kiecki to MEGAwygoda i plus sto punktów do pewności siebie :) Do tej pory mam sukienkę, która przyniosła mi szczęście na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, z kolei drugi model do tej pory będzie mi się kojarzyć z galą wręczania nagród prezydenta Izby Architektów RP dla dziennikarza, gdzie byłam nominowana…w pięknej sukience od razu czułam się lepiej :))

  3. ja sukienki wybieram latem. Ze względów praktycznych – skóra oddycha :) w zimie ciężko by mi było dobrać do nich pasujący płaszcz czy kurtkę a nawet buty. Jeśli chodzi o spodnie, bardzo dobrą alternatywą dla jeasnów są leginsy lub spodnie wełniane – ciepłe i wygodne.

  4. Kiedyś rzadko zakładałam spódnice i sukienki, nawet w dni świąteczne wybierałam spodnie. Jednak dwa lata temu do zmiany tego nastawienia przekonała mnie siostra ze wspólnoty, która opowiadała, że niedziele i święta są tak istotne, że należy je waloryzować również strojem. W jej rodzinnym domu niedopuszczalnym byłoby świętowanie w jeansach. Bardzo mocno poruszyły mnie te słowa, i teraz gdy szykuje się do niedzielnego wyjścia zawsze wybieram sukienkę.

    Przychylam się całym sercem do codziennego noszenia sukienek. Uważam, że to jeden z lepszych sposobów do walki z gender. Kobiety powinny być kobiece, bo taka jest ich natura.

    Dziękuję za wspaniały, inspirujący wpis.

  5. Ja uwielbiam sukienki i spódnice ale jako osoba niepełnosprawna, po amputacji nogi, poruszająca się na wózku inwalidzkim nie czuję się kobieca, więc u mnie z racji wygody królują leginsy. Pozdrawiam swoją imienniczkę 😄.

    1. Rozumiem względy związane z wygodą – to subiektywne uczucia, ale jestem pewna, że możesz poczuć się kobieco, Aniu :) Serdecznie pozdrawiam! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s