Mój drogi smutny przyjacielu

Może to żadne pocieszenie. A może ta świadomość będzie dla Ciebie światełkiem w tunelu. Niezależnie od tego, jak to potraktujesz, chciałabym, żebyś wiedział, że widzę.

Widzę, że wszystko Cię już dawno przytłoczyło. Widzę, że nadludzkim wysiłkiem jest dla Ciebie wstanie z łóżka. Widzę jak cierpiałeś przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy miałeś w perspektywie dwa dni udawania, że wszystko jest ok.

Widzę Cię też w Twoje lepsze dni. Przez chwilę myślę wtedy, że możesz być szczęśliwy. Ale szybko dostrzegam, że za głośnym śmiechem i zabawnymi komentarzami kryje się też rozpaczliwe wołanie, żeby zwrócić na Ciebie uwagę.

Widzę jak ludzie dziwią się, że taki smutas z Ciebie. Bo przecież zdrowy jesteś, dziewczynę masz, dobre oceny na studiach. Widzę, jak radzą, żebyś wziął się w garść i myślał pozytywnie. Widzę, jak mówią, że za ich czasów nie było czegoś takiego jak depresja, a u młodych bierze się ona z lenistwa.

Widzę jak bardzo się starasz, żeby jak najmniej osób zauważyło, że coś jest nie tak. Rozśmieszasz wszystkich w towarzystwie, pierwszy ruszasz do tańca na imprezie i nie oszczędzasz się w piciu alkoholu. Widzę Twoją maskę, którą zdejmujesz dopiero, kiedy jesteś sam.

I chociaż staram się patrzeć na Ciebie jak najczęściej, bo bardzo mi na Tobie zależy, boli mnie to, jak wielu rzeczy nie widzę.

Nie widzę serca, które Ci pęka. Nie widzę łez, które starannie ukrywasz przed wszystkimi. Nie widzę Twoich modlitw o to, żeby Bóg zabrał Cię z tego świata, najlepiej w tej chwili. Nie widzę i nie jestem sobie w stanie wyobrazić ciemności, jaka Cię otacza.

Widzę Cię za to w roli wojownika, który codziennie walczy o kolejny dzień. Który wkłada ogromny wysiłek w to, aby inni się o niego nie martwili. Który wstaje z łóżka, choć wydaje mu się, że ma po co. Który jest najbardziej wrażliwym człowiekiem, jakiego znam.

Mój drogi smutny przyjacielu, walcz o siebie i nie poddawaj się!

Twoja Ania

pexels-photo-large.jpeg

 

Być może wiesz, że dziś jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Myślę, że walka jest tu bardzo adekwatnym słowem.

Stereotypową osobę chorą na depresję widzimy w łóżku (bo nie ma siły wstać), ewentualnie u terapeuty (bo przecież to schorzenie jest na pewno rozpoznane i leczone), zobojętniałą, zapłakaną i niepodejmującą żadnej aktywności. Oczywiście, niektórzy chorzy w ciężkiej depresji zachowują się w ten sposób. Ale wiele osób stara się za wszelką cenę normalnie funkcjonować w społeczeństwie: chodzą do pracy, opiekują się dziećmi, podejmują różne aktywności. Czasem człowiek, który w towarzystwie śmieje się najgłośniej i ten, który płacze przez całą noc to ta sama osoba. Statystycznie jest bardzo prawdopodobne, że masz w swoim otoczeniu kogoś, kto cierpi na depresję. To, że ktoś jest w stanie podejmować aktywności i głośno się śmiać nie wyklucza u niego występowania tej choroby.

Czy gdyby ktoś z Twoich znajomych powiedziałby Ci, że ma raka to odpowiedziałbyś, żeby dał spokój i nie przesadzał, bo według Ciebie wygląda na zdrowego? Czy gdyby przyjaciel wyznałby Ci, że zachorował na AIDS to poradziłbyś mu nie brać leków, a zalecił pozytywne myślenie?

Depresja to choroba, więc należy ją leczyć. Czasem za pomocą leków, czasem psychoterapii lub łącząc te oba działania. Gdyby mocno bolał Cię ząb, pewnie nie wahałbyś się, żeby pójść do dentysty. Jeśli więc czujesz, że coś jest nie tak z Twoim stanem psychicznym, udaj się do lekarza psychiatry lub psychologa. Być może będziesz potrzebował pomocy obu tych specjalistów. Ważne, żebyś skonsultował swoje objawy z kimś kompetentnym. Możesz także skorzystać z Antydepresyjnego Telefonu Zaufania Fundacji ITAKA – 22 654 40 41. Jest czynny w poniedziałki, w godzinach 17-20. Więcej na temat depresji możesz dowiedzieć się także ze strony Stop Depresji prowadzonej przez fundację.

Mój drogi smutny przyjacielu, proszę Cię, zawalcz o siebie. Jest wiele osób, którą mogą i chcą Ci pomóc. Przed Tobą wielkie, piękne rzeczy. Trzymam za Ciebie kciuki!

Ania

Reklamy

8 uwag do wpisu “Mój drogi smutny przyjacielu

  1. Dzięki moja droga ciepła przyjaciółko! :) Nie wiem z czym walczę, ale z czymś na pewno. Mam 16 lat i wiem dość sporo o chorobach psychicznych, a nie radzę z własną osobą. I to nie jest tak, że najbliższe mi osoby nie wiedzą o moim stanie. Wiedzą, ale nic nie robią z tą wiadomością…

    1. Spróbuj zapisać się do psychologa, może zadzwoń pod numer podany w tekście – jeśli nie otrzymujesz wsparcia w domu, poszukaj go u kogoś kto zna ten temat i Cię zrozumie :) I wiesz, to nie zawsze jest tak, że ktoś bliski nie reaguje, bo się nie przejmuje. Często przejmuje się wręcz za bardzo i chce wyprzeć to, że z kimś kogo kocha może dziać się coś złego. Czasem potrzeba wiele czasu, żeby pogodzić się z tym i okazać bliskiemu potrzebne mu wsparcie :)
      Koniecznie zgłoś się do kogoś kto pomoże Ci nazwać to, z czym walczysz – można wtedy łatwiej pokonać potwora :)
      Ściskam ciepło! Trzymaj się! :)

  2. Wpis jak najbardziej potrzebny, bo niestety u nas wciąż wiele chorób/schorzeń (w tym właśnie depresję), uważa się za rzeczy, z którymi nie da się nic zrobić, bo przecież „tak musi być”. A uświadamianie pierwszym krokiem do zmiany :). Pozdrawiam! :)

  3. Jak myślę o takich osobach, zawsze robi mi się smutno. Osobiście przechodziłam w życiu przez różne stany, ale mój charakter, moje wrodzone cechy, zawsze sprawiały, że dawałam sobie sama radę (albo z Bogiem). Jednak wiem, że niektórzy męczą się z depresją miesiącami, latami… Smutno mi z ich powodu, bowiem niestety, w tym kraju, depresja to wciąż coś co spotyka się ze społecznym niezrozumieniem i to w optymistycznej wersji, bo na ogół, osoby cierpiące na depresję są wyśmiewane czy posądzane o wyolbrzymianie czy nawet symulację depresyjnych objawów w celu posiadania wymówki do podejmowania wszelkich aktywności życiowych. Warto szerzyć ten temat, dlatego wielki, wielki plus za ten wpis. :-)
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s