Dwa miesiące leczę kaca

Innego wyjaśnienia mojej nieobecności poślubnej pewnie nie przyjmiecie, więc bierzcie tę w tytule postu.

Dwa miesiące temu zmieniło się wszystko i nie zmieniło nic. Mam nowego męża, nowe miejsce zamieszkania, nowe nazwisko i dokumenty z brzydkim zdjęciem (szczęśliwcy posiadający stary dowód – radzę Wam, nie gubcie go!). Nauczyłam się już gotować jakieś dwa obiady i trzy zupy. Spaliłam dopiero jeden czajnik. Coraz rzadziej uciekam do szafy, kiedy mam porozmawiać przez telefon. Po dwudziestu jeden latach przestałam obgryzać paznokcie (a myślałam, że jestem przypadkiem beznadziejnym). SKS*, w trzech słowach.

W czasach szkolnych miałam tylko trzy marzenia o wyposażeniu domu. Chciałam mieć zmywarkę, toaletkę i barek. Póki co muszę codziennie malować paznokcie, bo szorowanie garów je niszczy, nie maluję twarzy, a zamiast barku mam szafkę pełną alkoholu. Opróżnianą systematycznie, bo przecież każdy dzień małżeństwa jest świętem.

Nie przepadam za weselami, ale na moim bawiłam się dobrze. Wytrzymałam nawet biesiadę, co oznacza jedno – ktoś mi z tyłka kij od szczotki wyjął. Jeśli ktoś z Was go nadal ma to radzę Wam, też go wyjmijcie. Przyjdzie czas na snobistyczne bankiety członków koła golfowego. A zresztą niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie ucieszył się, kiedy usłyszał, że ruda tańczy jak szalona (to jedna z tych piosenek, której nikt nie zna, ale każdy umie zanucić).

Żoną chciałam być od zawsze i było to zapisane na wielu moich listach marzeń. Dlatego po ślubie poczułam się trochę jak muzyk na pierwszym miejscu listy przebojów. Super, osiągnęłam sukces, ale co robić dalej. Odpowiem tak jak odpowiedziałby sobie ambitny artysta: utrzymaj się na szczycie. Założyłaś ogródek, teraz go pielęgnuj.

Teraz trochę popiszę – chciałabym podzielić się z Wami wszystkimi książkami, które ostatnio przeczytałam i chyba wyjdzie z tego post-tasiemiec. No i może pokażę Wam trochę zdjęć z Krety, gdzie byłam w podróży poślubnej. Baklava ma teraz stałe miejsce w moim sercu, choć zyskałam dzięki niej masę ciała większą niż kiedykolwiek w całym dotychczasowym życiu (nie, nie nazwałam tak córki).

Do usłyszenia niebawem. Tęskniłam.

Ania K.

PS: Na zdjęciu w tle jesteśmy tym razem my we własnej osobie.

*gdyby ktoś nie znał tego skrótu: „Starość, Kurka, Starość”

Reklamy

13 uwag do wpisu “Dwa miesiące leczę kaca

  1. Super post :) Miło się go czytało. :) Zmywarka ratuje paznokcie, to fakt :D Uwielbiam ją! Ale swoje musiałam „odzmywać” zanim się jej dorobiliśmy :)
    „[…] zamiast barku mam szafkę pełną alkoholu. Opróżnianą systematycznie, bo przecież każdy dzień małżeństwa jest świętem.” – padłam! :) Ale ile w tym racji! :)

  2. Aż mi się buzia uśmiecha! Mimo tego że sama jestem raczej zagorzałą przeciwniczką ślubów i zatwardziałą singielką. No i cieszę się że wróciłaś i będziesz pisać!

    1. Będę, koniecznie. Zauważyłam, że kiedy nic nie piszę, znacznie pogarsza się mój sposób wypowiedzi. Więc nie mam wyjścia :D

  3. Bardzo, bardzo gratuluję i cieszę się razem z Wami! :) Myślę, że czas zagonić Męża do zmywania i nazwać go zmywarką! :)

  4. Pośmiane :D „nie, nie nazwałam tak córki”. Choć i mądrości trochę się znalazło ;) świetny post!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s