Miliony emocji, czyli podsumowanie poprzedniego miesiąca

Mam w tej chwili dużo pomysłów na posty, ale wszystkie można podzielić na dwie grupy:

1. bardzo osobiste, minie jeszcze kilka lat zanim zdecyduję się je opublikować, a wtedy będą już nieaktualne

2. bardzo nudne, bo czy kogoś jeszcze oprócz mnie interesują upięcia włosów pasujące do wianka?

W końcu wrzucam małe wspomnienie z ostatniego miesiąca dotyczące emocji, które towarzyszą przygotowaniu do ślubu. Tych emocji jest dużo, a załatwionych spraw przez ostatnie czterdzieści dni sporo. Nie jest to jednak moja zasługa. Istnieją dwa wytłumaczenia tego, że wszystko idzie nam niewyobrażalnie łatwo, są to bezstresowe przygotowania. Albo mamy do czynienia z ogromną ilością szczęśliwych zbiegów okoliczności. Albo Bóg istnieje i pomaga. Ja wybieram drugie wytłumaczenie.

Bardzo mokre oczy

Od kilku tygodni wciąż płaczę, bo towarzyszą mi ogromne, ogromne emocje, od których jestem totalnie uzależniona.

Znalazłam Swoją Suknię Ślubną. I płaczę ze wzruszenia, kiedy sobie przypomnę, jak pięknie w niej wyglądam. Nie wiem, który to stopień narcyzmu, ale nie chcę się leczyć.

Zawsze, kiedy przypomnę sobie tekst przysięgi małżeńskiej, chce mi się płakać. Być może do dnia ślubu uodpornię się na to wzruszenie i nie zasmarczę się w trakcie przysięgania. Choć nie miałabym nic przeciwko, jakoś nie przeszkadza mi okazywanie emocji, zwłaszcza w takich chwilach, które nie zdarzają się zbyt często.

Każdy dzień jest świętem

O ile zawsze chciałam żyć wedle tej zasady, dopiero od kilku tygodni to się dzieje naprawdę. Codziennie chce mi się wstawać z łóżka (nawet, jeśli jest to pora, o której Bóg jeszcze śpi i potrzebuję jakieś dwadzieścia godzin na naukę do egzaminu, który jest za pięć godzin) i jestem bardzo podekscytowana swoim życiem. Dzieje się tak dlatego, że stawiam sobie sporo wyzwań i daję sobie z nimi radę, a nic tak nie motywuje jak sukces. To wspaniały czas, jeszcze cudowniejszy niż ten przed Bożym Narodzeniem, a mówi to Wam największa fanka adwentu na świecie!

Jaki tu spokój…

…i radość. Bardzo rzadko mnie one opuszczają. Jestem tym trochę zaskoczona. Do tej pory byłam panikarą i poprzednie sesje znosiłam w nerwowej atmosferze. Przez tą przechodzę z wielkim spokojem – albo stałam się dorosła (niemożliwe!) albo pozytywne emocje związane ze ślubem nie zostawiają miejsca stresowi.

Spontan jako motyw przewodni wesela

Większość decyzji związanych ze ślubem i weselem podejmujemy dość spontanicznie. Suknię ślubną kupiłam w dwie godziny i nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nad sukienką za sto złotych zazwyczaj zastanawiam się kilka dni, zanim ją kupię.

Wiele spraw rozwiązuje się samo, więc nie denerwujemy się tym, czego jeszcze nie załatwiliśmy.

Nie przeszkadzaj mi, bo tańczę

Bawię się świetnie tymi przygotowaniami i radosnym oczekiwaniem na Wielki Dzień. A po Wielkim Dniu nadejdzie czas na Wielkie Życie i jestem tym więcej niż podekscytowana.

Przecież jesteśmy tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą

Spodziewaliśmy się, że możemy być świadkami różnych reakcji na wieść o naszym ślubie. Organizujemy go w dwa miesiące. Mam niecałe 21 lat (urodziny równo za miesiąc, ale już jako Ania K.!). Nie pochodzimy przy tym z rodziny Foresterów. Nasze obawy się nie sprawdziły i ludzie reagują lepiej niż dobrze – niektórzy się wzruszają, inni okazują szczerą radość, mnóstwo osób oferuje także różnorodną pomoc. Nie należymy do tajemniczych powściągliwców i często mówimy o tym, że się pobieramy także obcym ludziom czy znajomym znajomych – chyba pół Łodzi życzy nam już powodzenia na nowej drodze życia.

Napiszę więcej w kolejnym liście

Emocje i wrażenie ciężko ubiera się w słowa, dlatego cieszę się, że ten post stworzyłam częściowo ze zlepionych fragmentów wrażeń zapisanych na gorąco. Mogłabym pisać o tym jeszcze godzinami, ale kolejny post postaram się ukierunkować na jakiś konkretny aspekt związany z przygotowaniami. I postaram się to zrobić jeszcze jako panna.

Serdecznie dziękuję za wszystkie Wasze gratulacje!

Do napisania,

Ania

zdjecie
Reklamy

6 uwag do wpisu “Miliony emocji, czyli podsumowanie poprzedniego miesiąca

  1. Upięcia włosów pasujące do wianka będą interesowały wiele osób, zapewniam :) Jakbyś wrzuciła linka z takim tekstem na jakąś facebookową grupę ślubną, dziewczyny byłyby zachwycone :)
    Przed ślubem tez się wzruszałam na samą myśl o przysiędze (ups, wciąż się wzruszam… :D), ale sam ślub przeżyłam bez łez (jedynie na błogosławieństwie jeszcze w domu).
    Nie mogę się doczekać Waszego Wielkiego Dnia :) I czekam na więcej ślubnych postów :)

    1. Postaram się spełnić te oczekiwania, bo kilka szkiców tematycznych już czeka :)
      Ja kompletnie nie wiem jakie emocje będą mi towarzyszyć i jestem bardzo ciekawa, jak będę reagować :)
      Może czas zapisać się do jakieś grupy ślubnej, gdzie więcej osób będzie rozumiało moje zainteresowania ;)

  2. Jak dobrze, że do Ciebie trafiłam. Za 3 miesiące, jak Bóg da, będę także Anią K. – hihi.
    Też nie jestem z Foresterów i też mam niedługi, zaledwie ten wyżej wymieniony, czas na organizację wszystkiego. Co prawda troszkę dłużej jestem od Ciebie na tym świecie, ale mój narzeczony jest niemal Twoim – co zbieżność!

    Gratuluję odwagi! Życzę wytrwania!

    P.S. Podoba mi się tekst: „Albo Bóg istnieje i pomaga.” – usuń z głowy to „albo” :)))

    1. Super! Gratuluję i powodzenia :) Wbrew pozorom ślub da się zorganizować bardzo szybko, przy odrobinie pomocy dobrych ludzi – nam się udało :) A jeśli ten projekt się udał to już nikt mi nie wmówi, że Boga nie ma :)
      Serdecznie pozdrawiam! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s