5 powodów, dla których mam konto na Facebooku

Ten post powstawał długo, choć samo stworzenie tekstu zajęło mi chwilę.

Pewnie nie umiem korzystać z Facebooka i dlatego większość treści, które do mnie dochodzi jest bezwartościowa. Ok, często jest śmiesznie. Ale nie jest to humor, którego poziomu bym się nie wstydziła i nie chcę się z Wami tym dzielić – wystarczy tej głupiości w internetach.

Jest jednak kilka takich fanpage’y na Facebooku, dla których cieszę się, że posiadam tam konto. A oto one.

1. Jesteśmy dorośli. Kiedy to się stało? Jak to zatrzymać?

Tytuł może wskazywać, że to jakiś fanpage dla maturzystów, którzy mają pełne gacie, bo to już czas na jakieś poważniejsze ruchy, a oni wcale ich nie chcą podejmować. W rzeczywistości jest to istna kopalnia genialnych wypisów z literatury – często cytowany jest Marek Hłasko, fragmenty Muminków, poezja, a cytaty utrzymane są w jednym klimacie, którego nie potrafię oddać jednym słowem, ale sprawiają, że pod prawie każdym klikam „lubię to”, choć lepszy byłby przycisk „przytakuję ze smutkiem”.

2. Humans of New York.

Jak wiecie, kocham książki. A ludzie to żywe książki. Niektórzy są nudni jak książka telefoniczna i nie masz najmniejszej ochoty z nimi rozmawiać, ale może się okazać, że kiedyś coś co powiedzą bardzo Ci się przyda. Historie innych są jak najlepsza poezja, którą można się rozkoszować godzinami (uwielbiam takich ludzi i niewielu rzeczy chcę tak mocno jak właśnie taką się stać).

Dzięki wymienionej wyżej stronie codziennie poznaję nowe historie, czasem wyrażone w jednym zdaniu, wypowiadanym przez bohaterów – mieszkańców Nowego Jorku. Ale to krótkie historie poruszają mnie najbardziej i wiedział o tym Hemingway, pisząc six word story: „For sale: baby shoes, never worn”.

3. Wierność jest sexy.

Jest jakieś prawo w psychologii polegające na tym, że jak na coś dużo patrzysz to uznajesz to za normalne.

Właśnie poznaliście schemat, na którym opiera się cała moja wiedza ze studiów. Było. Coś tam. Jakieś tam prawo. Chodziło chyba o to. Prawdopodobnie jestem beznadziejna.

Ale nawet na chłopski rozum, trzeba przyznać, że coś w tym jest – do pewnych rzeczy się przyzwyczajamy i dlatego wydają nam się normalne. Dlatego warto otaczać się wartościowymi treściami. Takimi, które przedstawiają dobre schematy i wzory. I ta stronka dobrze wpisuje się w tę konwencję.

4. Quiet Revolution.

Jeśli jeszcze nie widziałeś wykładu Susan Cain o introwersji to koniecznie go nadrób. Może zmieni Twoje życie. Może zorientujesz się, że wcale nie jesteś nienormalny. Może wybaczysz sobie to, że nie lubisz dużo/głupio/głośno mówić i poczujesz się ze sobą lepiej. Może się zaakceptujesz taki, jaki jesteś, bo światu są potrzebni tacy ludzie jak Ty!

U mnie tak on zadziałał. Bardzo chcę przeczytać książkę Susan, (która jest nawet przetłumaczona na polsk!) a tymczasem czytam bloga i wymieniony wyżej fanpage. Społeczność Quiet Revolution przypomina mi, że naprawdę wszystko jest ze mną ok (Łódź się dalej, Aniu!).

Warto też polubić Susan Cain.

5. Copywriting.

Na koniec śmiesznie. Obserwuję tę stronę od kilku pierwszych lajków. Teraz ma ich ponad osiemset, ale to nadal dużo za mało, biorąc pod uwagę, jakie salwy śmiechu może wywołać. „Majtki damskie długi rękaw” i „świecowanie rowa” to tylko wierzchołek góry lodowej. Lubię absurdy dnia codziennego i dlatego śmieszą mnie takie głupotki. Wiem, miało nie być żenującego humoru, ale akurat ta stronka jest mało popularna i być może jeszcze nie każdy pasjonat ubogiego żartu ją zna.

Wszystkie strony poleciłam za darmo, z miłości do Was, żebyście odkryli trochę dobrych internetów. Ja ostatnio mam na to trochę mniej czasu.

Aktualizacja-sesja: niedługo będzie można przeprowadzać na mnie eksperymenty dotyczące deprywacji snu. Mały lifehack: Czwarta rano to za późna godzina do wstawania, jeśli chcecie oglądać przy nauce wschód słońca.

Aktualizacja-ślub: wszystkie najważniejsze rzeczy już załatwione (zmieściliśmy się z organizacją ślubu i wesela w trzy i pół tygodnia, w międzyczasie zdając po kilka egzaminów i pozwalając sobie na imprezy, kino, koncert, więc sama sobie zazdroszczę umiejętności organizacji czasu). Kolejny lifehack – na świecie w ogóle jest bardzo mało ładnych butów. A jeśli mają jeszcze pasować do sukni ślubnej (która, dla odmiany, jest bardzo ładna) to ich liczba ogranicza się do zera. Cytując klasyka – pójdę boso!

Wasza, zmierzająca się z problemami pierwszego świata,

Ania

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s