5 fajnych kosmetyków dla dzieci (i dorosłych!)

Pewnego dnia, podczas robienia porządku w kosmetykach, doszłam do wniosku, że mój anti-ageing poszedł o krok za daleko i mam więcej kosmetyków dla niemowląt niż dla starszych ludzi. Być może dlatego nie mogę kupić nawet owocowego piwa bez okazania dowodu, a kiedy chodzę po parku w południe, strażnicy miejscy spozierają na mnie podejrzliwie, niczym na gimbusa, który zerwał się z „trzech ostatnich”. Nie wiem, czy w tych produktach zawarta jest krew dziewicy, która zapewnia wieczną młodość, ale faktem jest to, że moja czterdziestoletnia Mama wciąż używa kremu Bambino i chciałabym, żeby moja cera też tak wyglądała za dwadzieścia lat. Bądźcie przez chwilę infantylni razem ze mną, zapraszam.

1. Żel do mycia włosów i ciała Babydream. Zabieram go na prawie każdy wyjazd. Zastępuje mi żel do mycia ciała, żel do mycia twarzy, szampon, a na krótsze wyjazdy nadaje się także jako żel do higieny intymnej. Nie zawiera SL(E)S, jest bardzo łagodny. W domu używam go głównie do twarzy (kiedy nie chce mi się robić płatków owsianych, o tej metodzie już Wam pisałam). Czasem myję nim włosy, ale nie sprawdził się u mnie jako szampon do codziennego użytku. Moje siano, przyzwyczajone do SLES, nie czuje się umyte, kiedy nie zazna tego rodzaju chemii i, o ile po myciu wygląda pięknie, buntuje się w ciągu dnia. A, no i pół litra płynu, w opakowaniu z pompką, kosztuje dyszkę, więc śmiech, nie pieniądze.

2. Oliwka Bambi. Oliwka z kaczuszką towarzyszyła mi kilka lat. Nie za bardzo lubię smarować ciało produktami, które długo się wchłaniają (mam wtedy wrażenie, że całe mycie na nic, znów jestem brudna), więc nie stosowałam jej do natłuszczania, tylko do zmywania makijażu. Teraz mam klasyczny płyn do demakijażu (który zużywam bardzo wolno; co prawda ostatnio, na przełomie zimy i wiosny nie opuszczają mnie infekcje i trochę wróciłam do makijażu, żeby nie straszyć ludzi, ale nadal nie są to eyelinery i inne hardcorowe sprawy) i już nie mogę się doczekać, kiedy się skończy i kaczucha wróci na swoje, zasłużone miejsce.

3. Krem na mróz i wiatr Babydream. Wiecie, jak ciężko znaleźć krem na mróz, który nie zawiera wody? Bardzo. A ja tej wody bardzo się bałam, bo miałam doświadczenia z przemarzniętą od niej twarzą. Zgodnie z filozofią mojego życia, która rozpowszechniła się pod hasłem YOLO, kupiłam w końcu krem z wodą w składzie, ale za to lubianej przeze mnie marki. No i się sprawdził. Trzeba było się przypudrować, bo świeciłam się jak miliony monet z piosenki Mrozu, ale z twarzą przetrwałam zimę.

4. Mydła do kąpieli Maziajki. To już kosmetyk dla starszych dzieci, więc jeśli masz 20/30/40 lat to naprawdę żaden wstyd wykąpać się w panie o zapachu gumy balonowej czy coli. Wiecie, jak ta guma balonowa poprawia nastrój? Wiecie, że dzięki gumie balonowej chce się żyć?

5. Owocowa pasta do zębów. Nie mam ulubionej, ale ogólnie lubię owocowe pasty dla dzieci. Kiedy gdzieś wychodzę, wolę użyć klasycznej, miętowej, ale jeśli jestem w domu, mam w planie podjadanie albo pójście spać to dużo bardziej wolę użyć pasty dla dzieci. Są smaczniejsze i mam wrażenie, że nie psują smaku potraw (po miętowej wszystko jest jakieś inne). Kiedyś martwiłam się, że zawierają mniej fluoru i pewnie wypadną mi w końcu zęby. Potem trochę poczytałam o fluorze i ucieszyłam się, że nie przyjmuję go zbyt dużo (trochę by się nazbierało przy myciu zębów jakieś 4-5 razy dziennie i mojej skłonności do połykania pasty).

Słyszałam jeszcze o stosowaniu pudru niemowlęcego jako transparentnego pudru do twarzy lub suchego szamponu. Nie odważyłam się, ale to pewnie kwestia czasu.

Dajcie znać, jeśli macie jakieś doświadczenia z kosmetykami dla dzieci. Mnie w odkrywaniu nowych pomaga to, że mam w domu dwulatka. Co ciekawe, w tej chwili jednak używamy zupełnie innych kosmetyków, zgadza się jedynie grupa docelowa.

Mam nadzieję, że nie jesteście zawiedzeni luźnością tego wpisu, ale o czym może pisać człowiek, którego myśli do kilku dni krążą wokół gry Heroes? No, o czym?

Ciekawe, jak tam moje smoki.

Słonecznych chwil!

Ania

Zdjęcie w ikonie wpisu autorstwa użytkownika mamnaimie, z portalu imcreator.

Reklamy

6 uwag do wpisu “5 fajnych kosmetyków dla dzieci (i dorosłych!)

  1. Jej! Idę jutro po to mydło! <3 Chyba będę codziennie leżała w wannie. <3 Właśnie moje szanse na dobre zdanie matury legły w gruzach… :D

    1. O ironio, przypomniałam sobie, że używałam go właśnie w klasie maturalnej na poprawienie humoru :) Zdałam, więc polecam :D

  2. Krem na mróz i wiatr Babydream stosowałam całą jesień i zimę:) Jest super, teraz przerzuciłam się na taki różowy, też tej firmy:) Z kosmetyków dla dzieci używam jeszcze szamponu też Babydream, moja wrażliwa skóra głowy bardzo go lubi. Reszta kosmetyków też super, szczególnie ich zapachy:)

  3. Ja jakoś nie przepadam za kosmetykami dla dzieci ;c Szampony bardzo mi plączą włosy, a zapach kremu Babydream jakoś odrzuca.
    Jestem za to ciekawa czy rzeczywiście puder by się sprawdził, bo może wyszedłby taniej niż dobry puder transparentny :)

    1. Jeśli sprawdzę, na pewno się podzielę wrażeniami :) Mnie też się plączą włosy po płynie Babydream, dlatego używam go do włosów głównie na wyjazdach, żeby nie brać dodatkowej butli ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s