Czytam, bo mam daleko do domu + darmowe książki

Nie idzie mi pisanie o książkach i rzadko o nich piszę. Tymczasem całkiem sporo czytam, a swoje czytelnicze wybory mam zamiar przedstawiać raz w miesiącu w ramach podsumowania zatytułowanego „Czytam, bo mam daleko do domu”. A zgapiłam to ze świetnego fanpage’a, na który Was zapraszam. Jego bohaterami są ludzie tacy jak ja – codziennie przemierzający kilkanaście przystanków w drodze do domu. Aby łatwiej było nam to przeżyć, a czas spędzony w komunikacji miejskiej nie był zmarnowany – czytamy. O urokach czytania w autobusie pisałam już tutaj. A dziś pochylcie się ze mną na chwilę nad książkami, które woziłam ze sobą w styczniu i lutym.

W styczniu czytałam głównie skrypty, a przez egzaminy trochę mniej jeździłam autobusami. W międzyczasie sięgnęłam po Kafkę. I z każdym opowiadaniem przekonywałam się o tym, że to nazwisko świetnie pasuje do pisarza. Jest właśnie taki jak dobra poranna kawka. Nie jest jak jakaś kawa rozpuszczalna, od której dostaniesz raka. Nie jest to jakaś kawa z mlekiem, które rozcieńczyło ją do granic dobrego smaku. Jest czarna. Jest gorzka. Jest mocna. I dzięki Bogu, że taka jest. Przeczytałam „List do ojca”, „Wyrok” i „Sprawozdanie do akademii”. I pewnie będę czytać więcej.

Bajka terapeutyczna, którą przeczytałam dzięki rekomendacji Pauliny i wspomniałam o niej w autobusowym poście to „Kosmita” autorstwa Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel. Jest króciutka, błyskawicznie się ją czyta i na pewno jej odbiorcami nie powinny tylko dzieci. A może nawet szczególnie powinni być to dorośli. Zwłaszcza, jeśli zdarza Ci się pomyśleć o jakimś dziecku wrzeszczącym w miejscu publicznym „jaki niewychowany dzieciak!”. W końcu sama Ola, siostra autystycznego Kacpra, mówi: „[kosmita, czyli autysta] może wylądować wszędzie. A wtedy, to trzeba mu pomóc, a nie gapić się”.

Dość dawno nie czytałam żadnego kryminału, a w lutym świetną ku temu okazją była pięciogodzinna podróż pociągiem do Gdańska. Przeczytałam „Psa Baskerville’ów” Arthura Conana Doyle’a. Nie jestem zwariowaną fanką Sherlocka, gram raczej w klubie detektywa Monka, ale opowiadania Doyle’a zawsze mnie wciągają i tak było też w tym przypadku.

Wróciłam ostatnio także do autorów, których czytałam w szkole. Dość rzadko wybieram dramaty, co jest w sumie dziwne, bo moje życie to dramat, bo lubię tę formę. „Lekarz mimo woli” Moliera i „Poskromienie złośnicy” Shakespeare’a to klasyki, które się nie starzeją i muszę przyznać, że mnie śmieszą #niewysublimowane #poczucie #humoru.

Zbiór „Sanatorium pod klepsydrą” Schulza to świetna pozycja dla miłośników sztuki czytania. Język, opisy, barwy, jakie nadaje swojemu światu Bruno Schulz to prawdziwa uczta literacka. To zbiór opowiadań do powolnego czytania, rozkoszowania się „wiosną murzynami podszytą” i innymi perełkami językowymi.

Na deser zostawiłam jeszcze dwie pozycje z literatury rosyjskiej, od której chyba muszę trochę odpocząć, bo nie podnieca mnie już tak jak kiedyś (może to przez tę ch… głupią politykę, przez którą nawet na książki normalnie się nie patrzy). Dwutomowe „Martwe dusze” Mikołaja Gogola to abstrakcyjna, zabawna, ale trochę dłużąca się powieść. Gogol skradł moje serce opowiadaniami i myślałam, że powieść dostarczy jeszcze więcej wrażeń, ale niestety nie czytałam jej ze szczególną ekscytacją. I w sumie podobnie było z ciekawym, zabawnym, ale i tragikomicznym opowiadaniem Michaiła Bułhakowa „Fatalne jaja”. Nie chcę jednak nikogo zniechęcać, bo według mnie nastąpił u mnie po prostu przesyt, ot co.

Na koniec miła niespodzianka (Aniu, kiedy zapowiadasz coś w tytule postu, nie jest to już niespodzianką…). Niektóre książki, które przeczytałam i obsmarowałam powyżej możecie przeczytać za darmo. Oprócz tego, że to raczej klasyki i powinniście je znaleźć w większości bibliotek, są także dostępne w serwisie Wolne Lektury. Również opowiadanie „Kosmita” można pobrać z internetu za darmo. Poniżej wrzucam listę linków do kilku książek (brakuje „Martwych dusz” i Kafki, ale, kto wie, może niedługo i te lektury zostaną uwolnione).

Arthur Conan Doyle „Pies Baskerville’ów”

William Shakespeare „Poskromienie złośnicy”

Moliere „Lekarz mimo woli”

Bruno Schulz „Sanatorium pod klepsydrą”

Michał Bułhakow „Fatalne jaja”

Roksana Jędrzejewska-Wróbel „Kosmita”

Jestem w trakcie czytania kolejnych dwóch fajnych książek, więc lista lektur odhaczonych w lutym zdąży się jeszcze powiększyć, ale napiszę o nich dopiero w kolejnym podsumowaniu.

Przeczytałeś ostatnio coś ciekawego? Nie wstydź się, poleć :)

Ania

Advertisements

5 uwag do wpisu “Czytam, bo mam daleko do domu + darmowe książki

  1. Sporo przeczytałaś:) Zazdroszczę;p Chyba muszę wrócić do Szekspira, bo on zawsze na mnie działa:) Ja powróciłam po dwumiesięcznej przerwie do ,,Gry o tron” teraz trzeci tom i robi się z każdą stronicą ciekawiej. Polecam, od trzeciej części serial znacznie rozmija się z książką, a ja lubię sięgnąć do źródła:)

    1. Jestem jedną z ostatnich osób na świecie, która nie oglądała tego serialu, a to dlatego, że najpierw chciałam przeczytać książkę :) Przez pewien czas słuchałam trochę audiobooka, wg mnie jest genialnie zrobiony, ale niestety później zapomniałam o tej książce, ale zamierzam do niej wrócić, już w wersji papierowej :)

  2. Aktualnie męczę „Ludzi bezdomnych”. Się męczę też zresztą.
    Chociaż bywały już dużo gorsze lektury szkolne.

    1. „Ludzi…” wspominam średnio, dużo bardziej podobało mi się „Przedwiośnie”, które zresztą miałam później na maturze :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s