Słodkie były jak krew twoje łzy

Rytm dni wyznaczał obiad, kąpiel w ogrodowym basenie, zabawa w sklep i spacery. Głośno puszczałyśmy kasety magnetofonowe i tańczyłyśmy z lalkami. Na ścianach wieszałyśmy plakaty z Gwiazdami Tego Sezonu. Malowałyśmy się kosmetykami Mamy. Tęsknię.

Kolejny rok wakacje w tym samym miejscu. W międzyczasie stało się drugim domem. W międzyczasie powstały w nim przyjaźnie. W międzyczasie zaczęłam oczekiwać na przyjazd tu cały rok. Tęsknię.

Twarze najbliższe, najukochańsze stały się obce. Czasem powie się komuś cześć. Albo i nie. Tęsknię.

Wczorajszy wieczór. Dużo słów. Dużo marzeń. Dużo śmiechu. Tęsknię.

Całe życie ulepione jest z tęsknot i bez tych tęsknot byłoby niczym. Łapię się na tym, że zaczynam tęsknić już w momencie zakończenia danej chwili. A w jej trakcie już wiem, że będzie do mnie wracać.

I gdyby wybuchła wojna, wspominałabym z wielką tęsknotą tę chwilę.

W sobotnie popołudnie siedziałam w biurze Mamy. Piłam herbatę miętową, było mi ciepło i spokojnie. Nic nie musiałam. Pisałam bloga. Tęsknię.

Kolumbowie też tęsknili. Dorosłość przyszła szybko i nie dała im czasu na zastanawianie się nad wymarzonym zawodem, rozwojem osobistym i sposobami na przespanie się z połową Warszawy przed wyborem Chłopaka Na Zawsze. Doprawdy, dziwi mnie to, że dziennikarze mają czelność nazywać moje pokolenie „straconym”.

Byli tak samo emocjonalnie niepoukładani. Były wśród nich takie świnie jak wśród nas. Zakochiwali się zupełnie bez sensu. Bali się o swoją przyszłość. I tęsknili.

Po obejrzeniu „Miasta 44” chorowałam trzy dni. Ciężko mi się było otrząsnąć, film wzbudził we mnie mnóstwo negatywnych emocji. Znalazłam też sporo słabych punktów, chociażby „dlaczego ci bohaterowie są tacy miałcy, jałowi?”. I ta krytyka uświadomiła mi, że owszem, są jałowi, ale przy tym są po prostu tacy sami jak my.

[Ogólnie jednak uznałam, że jestem za stara na ten film. Nie, żebym nie lubiła dubstepu. Ale ile razy można robić facepalma w trakcie jednego filmu, w dodatku poruszającego taki nośny temat?]

Chcę Wam za to polecić książkę-manifest. Manifest wiecznej młodości. Książkę, po przeczytaniu której Wasze problemy wydadzą się jakieś małe, ale wcale nie przez wyrzuty sumienia typu „nie mogę narzekać, bo inni mają gorzej”.

Wywiad, który przeprowadził Dariusz Zaborek z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską jest zatytułowany „Czesałam ciepłe króliki”. I pozwólcie, że, zamiast samodzielnie próbować Was zachęcić do lektury, oddam na chwilę głos pani Alicji:

„W pociągu [do obozu koncentracyjnego Ravensbrück] całą noc śpiewałyśmy. Młodość jest niesamowita.”

„Polubić sytuację. Polubić obóz koncentracyjny! Popatrzeć rano na apelu – gdy się stało trzy godziny – jakie wschodzi piękne słońce. Stałam i na wprost siebie miałam mur. Lecz za murem był las. Gdy drzewa pokrywał szron i śnieg, ta biel odbijała się w słońcu i wspaniale to wyglądało. Zapominałam, gdzie jestem. Zawsze miałam w głowie, że to, co człowiek robi, powinien polubić. Zwłaszcza gdy sytuacja jest nie do zmiany. W każdej sytuacji należy znaleźć swoje miejsce, odkryć, że to co nas spotyka, nie jest złe.”

„Gdy mnie pytają: «Chcesz chustkę?», to ja mówię: «Nie! W życiu! Po co mi ta chustka?!»”

Dodam tylko, że dziś pani Alicja ma 92 lata i nadal przyjmuje pacjentów (jest pulmonologiem).

Salinger napisał: „Lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie – zaczniecie tęsknić”.

A Ty? Za czym tęsknisz? Opowiedz.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Słodkie były jak krew twoje łzy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s