Stan wyjątkowy

Czy Wy też lubicie niedziele? Ja lubię. Tego dnia jem wszystkie posiłki razem z moją rodziną i spędzamy czas razem.

Czy Wy też lubicie święta? Ja lubię. Ubieram się wtedy (jeszcze!) lepiej niż zwykle, nie korzystam z komputera i oglądam film (a robię to wyjątkowo rzadko, jak już może się zorientowaliście).

Czy Wy też lubicie wieczory? Ja lubię. Zapisuję wtedy najważniejsze myśli z całego dnia i czytam przed snem.

Lubię rytuały i dlatego są takie okresy roku, które podobają mi się szczególnie. Na przykład święta, z całą swoją powtarzalnością. Niby wiem jak będą wyglądać nabożeństwa w Triduum Paschalnym. Niby wiem, że znów będziemy mieć z Mamą problem z zapakowaniem kawałka wszystkich niezbędnych rzeczy do naszego małego koszyczka. Niby wiem, że w Lany Poniedziałek Tata obudzi mnie oblaniem wodą. Ale za każdym razem jest trochę inaczej i za każdym razem cieszę się z tych corocznych rytuałów. To są rytuały, na które warto czekać.

Ale magiczne określenie „czas wyjątkowy” nie musi dotyczyć tylko świąt, urodzin, wakacji, określonego dnia tygodnia, miesiąca czy roku. Wyjątkowy może być także czas nieco trudniejszy. A może nawet – wskazane jest, żeby taki był, żeby dało się go przetrwać.

Pisząc te słowa, myślałam o sesji, ale tak naprawdę dla każdego wymagającym okresem roku będzie coś innego. Jeśli prowadzisz firmę, pewnie jest to dla Ciebie koniec i początek roku kalendarzowego. Jeśli jesteś uczniem, pewnie bardziej intensywny jest dla Ciebie czerwiec. Jeśli jesteś maturzystą – pewnie nie możesz się już doczekać maja. Przy okazji dodam – dla mnie właśnie czas matur był wyjątkowy i bardzo przyjemny oraz przełomowy, więc Was, drodzy maturzyści, chyba szczególnie mocno to dotyczy.

Jeśli więc wyjątkowo wymagający czas jest przed Tobą – pomyśl, w jaki sposób uczynisz go czasem wyjątkowym. Mogą to być naprawdę proste i malutkie umilacze życia – na czas egzaminów kup sobie lepszą kawę lub herbatę, na którą zwykle sobie nie pozwalasz (ale na święta pewnie być kupił, prawda?), płyn do kąpieli lub żel pod prysznic o szalonym zapachu albo inną małą rzecz, która umili Ci ten czas. Możesz też wprowadzić w życie jakiś drobny rytuał zupełnie za darmo – poćwicz kilka minut rano, pogadaj z przyjacielem albo zrób sobie fejsbukowy detoks. Niech to będzie dla Ciebie fajny czas, pełen wyzwań, ale umilony drobnymi przyjemnościami. Jeśli wprowadzisz jakiś miły rytuał teraz to może już za rok, mimo całego jojczenia dotyczącego kolejnej sesji, będziesz pamiętał, że przecież to czas, żeby kupić malinowy żel do mycia z Hello Kitty (ależ to dziecinne, Aniu! to, że ty tak robisz nie oznacza, że inna osoba dorosła zrobiłaby to) i po każdym egzaminie wychodzisz z przyjaciółmi napić się wódki kawy. Ja lubię w tym czasie to, że muszę się zorganizować i nie mogę być rozlazła jak na co dzień.

Wszystkim uczonym i uczącym się polecam jeszcze raz mój poprzedni post o sprawdzonych sposobach nauki. Zwróćcie szczególnie uwagę na metodę dotyczącą układania pytań – po raz kolejny się do niej przekonałam :)

Ogólnie czeka mnie jeszcze kilka egzaminów, więc ograniczam aktywność blogową do minimum. Za to w lutym mam zamiar przeczytać pierdyliard książek (ok, zakładałam, że jakieś dziesięć) i na pewno część z nich rzetelnie i profesjonalnie opiszę na blogu.

Trzymajcie się ciepło,

Ania

Reklamy

8 uwag do wpisu “Stan wyjątkowy

  1. Rewelacja :D Za każdym razem coś innego, i inaczej napisane…Może i się nie znam ale podoba się :D
    Rytuały działają ! :)) potwierdzam

  2. Chyba muszę znaleźć jakiś umilacz na kolejne 100 dni… :D Bo to wcale nie jest tak, że maturzyści nie mogą się doczekać maja.. :)

    1. Wiem, ale pamiętam, że mi przysłowiowy ogień w pupie zapalił się dwa razy – najpierw we wrześniu, a później dopiero w kwietniu (wstawałam przed piątą, żeby się uczyć, a przed samą maturą i tak pojechałam na majówkę i chyba całkiem nieźle na tym wyszłam ;)). Być może powstanie kiedyś jakaś seria pomysłów na umilacze, czekam na sugestie i doświadczenia :)

  3. Ciekawy tekst:) Jak czytałam przypomniałam sobie o rytuale naleśnikowym, czyli cyklicznymi spotkaniami z przyjaciółmi przy naleśnikach;) Jedna z moich ulubionych potraw. Muszę pomyśleć nad jakimś indywidualnym rytuale, który pomoże mi się odstresować:)

    1. Może już niebawem małe podpowiedzi znajdą się na blogu :)
      Rytuał naleśnikowy – świetne! :) Ja za to uwielbiam gotowane jajka i przyjaciółka podaje mi je zawsze, kiedy do niej przychodzę, u nas króluje rytuał jajeczny :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s