„Bogowie”, czyli kilka słów o męskości

Jak każda próżna kobieta, marzę o tym, że ktoś pośmiertnie napisze moją biografię i z nudnego życia maniaczki ciepłych skarpet, czekoladek i książek zrobi fascynującą opowieść, pełną heroizmu, emocji, humoru, inspiracji dla tysięcy kobiet na całym świecie. Jeden z rozdziałów będzie zatytułowany „Nawyki kulturalne Ani”, a rozpoczynać się będzie tak:

Czasem żartowała, że do kina chodzi raz w roku, trzeciego listopada. Po latach dowiedziałem się, że nie był to żart.

No, bo tak jest. Sztuka filmowa do tej pory nie wkradła się do mojego serduszka. Poza tym w małych kinach często nie puszczają mainstreamowych filmów, które chcę obejrzeć, a multipleksy w pakiecie z zestawem popcorn plus wiadro Coli przytłaczają mnie.

Tegoroczny trzeci listopada już dawno za nami, a ja w całej swojej gnuśności jeszcze nic nie napisałam o obrazie, który właściwie wybrałam ja, ale oficjalnie zaprosił mnie Narzeczony. „Bogowie” to film, o którym pisano w ostatnich miesiącach tylko trochę rzadziej niż o dniu darmowej dostawy. Ale, aby dostarczyć mojemu biografowi więcej mięsa do jego książki, dorzucę swoje trzy grosze.

Właściwie niewiele wiedziałam o profesorze Relidze. Kojarzyłam Fundację Rozwoju Kardiochirurgii, bo kiedy miałam możliwość wesprzeć jakąś fundację SMS-em, zwykle wybierałam właśnie tę. I o przeszczepie też coś słyszałam, ale nigdy nie robiło to na mnie wrażenia. Mam do medycyny podejście magiczne i najczęściej wydaje mi się, że ludzkie ręce mogą zrobić absolutnie wszystko, bez większego wysiłku. Moja wiedza biologiczna zatrzymała się gdzieś na etapie „Było sobie życie”.

I mogłabym napisać jeszcze z pięćdziesiąt zdań o tym, jak to podziwiam determinację profesora Religi, jak to Kot świetnie go zagrał, jak to realia super odwzorowane (najbardziej podobało mi się picie kawy z cienkich szklanek z takimi ażurowymi zabezpieczeniami (?), bo moja ś.p. Prababcia także podawała w takich herbatę). Ale napiszę o męskości.

Determinacja, zapał, szaleństwo, radość, zwycięstwo, gorzkie łzy, gorzka wódka, twardy sen, twardy tyłek, wielka kawa, wielka nadzieja, dużo pracy, dużo wysiłku, dużo krwi, dużo potu, dużo papierosów, dużo emocji, ciężka noc, ciężki dzień, ciężkie dni, ciężka walka, ryzykuję wszystko, poświęcam wszystko, ciągle strach, ciągle praca, ciągle dzień, mężne serce, waleczne serce, jedno serce, bije serce.

Lekarz to najbardziej męski zawód świata.

Advertisements

3 uwagi do wpisu “„Bogowie”, czyli kilka słów o męskości

  1. Nie spodziewałam się takiej refleksji! :) A też oglądałam film i w sumie się z Tobą zgodzę.
    A czy ja źle kojarzę, że Twój Narzeczony studiuje medycynę? :D

    1. Bardzo dobrze kojarzysz :) Nie chciałam jednak przypominać o tym akurat w tym poście, żeby nie było, że tej opinii o męskości zawodu lekarza nie wyrobiłam sobie samodzielnie ;)
      A to chyba taka cecha dobrych filmów i książek – każdy zauważy w nich coś innego, ważnego dla siebie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s