10 rzeczy, które czynią mnie szczęśliwą, edycja całoroczna

Jeśli miałabym do czegoś porównać mój nastrój w listopadzie, na pewnie byłoby to wahadło.

Od szalonej euforii jednego dnia potrafiłam przejść do bezbrzeżnej rozpaczy kolejnego. Świetnym przykładem był chociażby ostatni weekend – w sobotę zastanawiałam się nad sensem istnienia siebie i świata (dochodząc do wniosku, że tego sensu nie ma i słuchając smutnych piosenek), a w niedzielę byłam najradośniejszym człowiekiem na Ziemi z niesamowitym pokojem w sercu. Te zmiany sprawiają, że przynajmniej nie jest nudno, ale, uwierzcie, strasznie emocjonalnie męczą i chcę, żeby już był grudzień, bo sama nazwa tego miesiąca sprawia, że staję się różową, puchatą chmurką bez żadnych problemów, słuchającą piosenek świątecznych i pakującą prezenty w kolorowy papier. Mam dwadzieścia lat i takie rzeczy dają mi stabilność emocjonalną.

Ten post nie powstałby pewnie gdyby nie mobilizacja ze strony Dashki, która sama wykonała taką listę i zachęciła do tego też mnie. Całkiem niedawno opublikowałam listę rzeczy, które sprawiają mi radość jesienią, a dziś przedstawiam edycję całoroczną – bez względu na porę roku, te rzeczy sprawiają mi radość (może niebawem ukaże się też specjalna edycja zimowa).

Uprzedzę pytanie, które być może ciśnie się Wam na usta: co nas obchodzi, co Ci sprawia radość i co Cię cieszy? Kobieto, to tylko Twoja sprawa! To prawda, ale osobiście odnoszę wrażenie, że czytanie takich list u kogoś przypomina mi o wielu radosnych rzeczach w moich życiu, o których czasem zwyczajnie zapominam. Więc może komuś z Was też coś się przypomni albo oczy otworzą się na jakiś mały codzienny cud.

1. Mój Narzeczony. Cóż, mam nadzieję, że akurat ten konkretny punkt dotyczy tylko mnie, bo nie mam zamiaru z nikim się Nim dzielić.

2. Czytanie. Dożyłam czasów, kiedy czytaniem się szpanuje i jednym z najbardziej PRO i jednocześnie świadczącym o inteligencji zdjęć, jakie możesz umieścić na Instagramie jest fotka otwartej książki z hasztagami #wąchamksiążki #polishksiążki #idealnywieczór. Mimo że takich zdjęć nie robię, wszyscy Czytelnicy wiedzą, że książki uwielbiam i gdybym miała odpowiedni kapitał, założyłabym jeden z najmniej dochodowych biznesów – wydawnictwo. I byłoby to Wydawnictwo Wydające Same Zarąbiste Książki. Ale na razie kapitału nie mam, korzystam z promocji w księgarniach i bibliotek, a książki najbardziej lubię czytać wieczorem. I tak – lubię zapach papieru.

3. Pisanie. Jak wiecie, jestę studentę, w dodatku kierunku, o którym zadecydował przypadek (a raczej dobry Bóg – stwierdzam, kiedy widzę, jak niewiele mam zajęć i w jakim stopniu interesuje mnie to, co studiuję) i nie do końca wiem, jak chciałabym się utrzymywać. I chyba najbardziej chciałabym pisać. Jeszcze nie wiem co i dla kogo, ale mało które zajęcie sprawia mi taką radość i po żadnym zakończonym zadaniu nie jestem zadowolona tak jak po napisaniu dobrego tekstu.

4. Dobrzy ludzie. Bardzo odprężam się w obecności serdecznych ludzi z poczuciem humoru. Tacy są moi przyjaciele, ale mam też bardzo wielu znajomych, z którymi przebywanie jest czystą przyjemnością. Nie gadają o polityce i pieniądzach, za bardzo nie narzekają. I chyba poczucie humoru jest tutaj kluczowe – nawet siedzenie na Bardzo Nudnych Zajęciach z wesołą osobą jest dużo milsze.

5. Modlitwa. To coś co mnie uspokaja, motywuje i napełnia nadzieją. Dzięki niej także lepiej radzę sobie z emocjami. I myślę, że zatrzymanie potoku myśli co jakiś czas w ciągu dnia i podsumowanie swoich emocji, zreflektowanie planów i próba uwierzenia w siebie to świetna rzecz nie tylko dla osób wierzących, ale dla wszystkich – nawet jeśli nie wzywasz w modlitwie żadnego boga, po prostu daj sobie czas na zastanowienie się nad sobą.

6. Kwiaty. Od ponad półtora roku Ktoś sprawia, że w moim wazonie prawie zawsze stoją kwiaty. Moje ulubione to konwalie, niestety można je dostać bardzo krótko, ale za to w najpiękniejszym miesiącu roku – w maju. I wiem, że niektóre kobiety nie lubią dostawać kwiatów, wolą „praktyczne prezenty”. Jeśli kiedyś powiem taką głupotę – walnijcie mnie w głowę albo przynajmniej napiszcie komentarz „weź się ogarnij”.

7. Słodycze. Każda ilość wszystkiego co słodkie jest u mnie mile widziana. Mogę żyć bez mięsa, bez chleba, bez owoców, ale bez słodyczy moje życie jest niepełne. Gdyby moja figura odzwierciedlała dietę, posturą przypominałabym Kubusia Puchatka. Też lubię czerwone koszulki.

8. Ładne ubrania. Nie znam się na modzie w ogóle. Bliskie jest mi zdanie „ubranie to przebranie” i lubię jakiś czas nosić białą koszulę i ołówkową spódnicę, a w kolejnym tygodniu złotą koszulę i sukienkę w kwiaty. Pisząc ten tekst mam na sobie wełniany fioletowo-różowo-pomarańczowo-zielono-niebiesko-brązowy sweter  (naprawdę zawiera każdy z tych kolorów). To przebieranie się sprawia mi radość, ale zauważyłam, że jednak najbardziej lubię nosić eleganckie buty, sukienki (których wciąż mam za mało!), spódniczki i płaszcze. Dlatego jesień to moja ulubiona ubraniowa pora roku, ale pisałam już o tym w edycji jesiennej.

9. Praca. I każdy dobrze wykorzystany czas. Lubię pracować, robić coś i zamykać pewne zadania. Kiedyś tworzyłam listy z zadaniami i wykreślałam kolejne, wykonane. Dziś moje życie to pudełko czekoladek, a właściwie worek z czekoladkami – nie dość, że nigdy nie wiem, co mi się trafi to jeszcze jest dość nieuporządkowane. Ale bardzo lubię te chwile, w których mam okazję zrobić coś konstruktywnego.

10. Piękno. Bardzo ogólny punkt i zawiera wiele rzeczy. Z jednej strony jest to teatr, zdjęcia, obrazy, muzyka – ogólnie sztuka, z którą obcuję zdecydowanie zbyt rzadko. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam w teatrze, o muzeum nie wspomnę (chyba, że Targi Ślubne się liczą, w końcu też się chodzi i paczy, no!). W ten weekend będę miała okazję, żeby trochę nadrobić zaległości, bo jadę do MIASTA (chodzi o Warszawę, rzecz jasna). Sztuka i to, co piękne bardzo mnie wzrusza. Ale piękno dostrzegam też w banalnych rzeczach – są reklamy, które mnie poruszają i oświetlone bloki. Jakoś zawsze, kiedy widzę bardzo wysoki blok wieczorem i w większości okien pali się światło, jestem poruszona ilością ludzkich istnień, spraw, dramatów znajdujących się w tym jednym budynku. Nigdy nie mieszkałam w bloku i mam nadzieję, że nie będę musiała, ale w jakiś sposób mnie fascynują, lubię na nie patrzeć (ale tylko kiedy jest ciemno, w ciągu dnia są zbyt przygnębiające).

Jeśli Ty też stworzyłeś taką listę – koniecznie podeślij adres. Jeśli jeszcze nie – zachęcam do tego. Możesz ją upublicznić, chociażby pod tym postem, w komentarzu i zainspirować innych, ale możesz też ją zachować dla siebie. A z chętnie czytanych blogerów zachęcam do tego szczególnie Nicolę z bloga Pink Wellington.

Radujcie się i motywujcie nawzajem do radości. Święta zaczynają się w dobrych radosnych serduszkach.

Ania

Reklamy

4 uwagi do wpisu “10 rzeczy, które czynią mnie szczęśliwą, edycja całoroczna

  1. Przeczytałam sobie całą listę z uśmiechem na twarzy. :) I powiem Ci, że też powinnam przypominać Kubusia Puchatka! :D
    I tak doszłam do końca i z jednej strony zrobiło mi się niezmiernie miło, ale to nie lada wyzwanie. Muszę sobie dobrze przemyśleć temat i na pewno coś napiszę! :)

  2. Te listy są właśnie po to, żeby przypomnieć sobie, co nas uszczęśliwia i zainspirować się tym, co uszczęśliwia innych.
    Piękne 10 rzeczy! :)

    Co studiujesz?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s