5 rzeczy, których uczy mnie mój dwuletni Brat, czyli instrukcja korzystania z życia

Kiedy kupujesz lodówkę, krzesło, wrotki czy telewizor dostajesz gratis instrukcję obsługi. Jeśli ją przeczytasz i zastosujesz się do wszystkich wskazań, prawdopodobnie nie zrobisz sobie krzywdy i będziesz cieszył się korzystaniem w pełni ze swojego sprzętu.

Ale kiedy się rodzisz, w szpitalu nie drukują Ci instrukcji do życia. Ok, i tak nie umiesz wtedy czytać, ale Twoi rodzice nie dostają nawet instrukcji wychowania. Takich instrukcji oczywiście nie ma, ale są pewne „prawdy oczywiste”, o których zapominamy i nie wykorzystujemy swojego życia w pełni.

Nieraz wspominałam, że jestem szczęśliwą siostrą dwuletniego Kamilka. Jest między nami osiemnaście lat różnicy wieku, ale wierzę, że będę dla niego nie tylko siostrą, ale też przyjaciółką i nauczę go wielu rzeczy. Na razie on uczy mnie. Zorientowałam się o tym dopiero podczas wczorajszego spaceru. Od początku września spędzamy razem dużo czasu – moja Mama wróciła do pracy (jest nauczycielką) i w czasie, kiedy jest w szkole, opiekuję się Kamilem. To bardzo przyjemny czas, a po chwili refleksji zorientowałam się, że także niezwykle pouczający.

Dzisiejsze pięć punktów, które Wam przedstawię to zdania, które mógłby wypowiedzieć Kamil i jednocześnie lekcje, jakie od niego otrzymuję. Ale nie tylko. Można je potraktować także jako swoistą instrukcję obsługi życia – kilka prostych zasad, których przestrzeganie może naprawdę upiększyć i ułatwić codzienność. Nie ukrywam, że ten post jest dla mnie ważny i dość osobisty.

1. Cieszę się każdą chwilą i okazuję to. Kamil cieszy się z drobiazgów – smacznego serka, nowej rzeczy do zabawy, wyjścia na dwór. I zawsze to okazuje. Kiedy robi coś, co sprawia mu frajdę, na przykład jest na spacerze w wózku albo huśta się na huśtawce, przymyka oczy, błogo się uśmiecha, a często nawet śmieje się w głos.

Ja często smucę się i marudzę bez powodu. Smaczna potrawa cieszy mnie za pierwszym razem, za drugim nie mam już na nią ochoty. A czasem jestem wewnętrznie radosna, ale nie daję tego po sobie poznam i wyglądam na naburmuszoną.

Lekcja pierwsza: częściej uśmiecham się do przechodniów i cieszę się każdym słonecznym dniem.

2. Kiedy czegoś potrzebuję, sięgam po to lub proszę kogoś o pomoc. Kamil wie, czego chce. Je wtedy, kiedy jest głodny. Śpi wtedy, kiedy jest śpiący. A kiedy jest w potrzebie, nie waha się poprosić o pomoc (za pomocą komunikacji niewerbalnej – podaje mi pusty kubeczek do ręki i prowadzi mnie do kuchni).

Ja nie zawsze słucham swojego organizmu. Wiem, że sen przed północą jest dla mnie najbardziej efektywny, ale najczęściej kładę się później. I czasem wstydzę się prosić o pomoc, i nie umiem jej przyjmować.

Lekcja druga: jem wtedy, kiedy jestem głodna, piję wtedy, kiedy jestem spragniona i kładę się spać, kiedy czuję zmęczenie (czyli dość wcześnie). Trywialne, ale wcześniej niestosowane.

3. Próbuję bez końca. Kamil nigdy nie kończy na jednej próbie. Ani pięciu. A często nawet na dziesięciu. Ma określony cel, który jest dla niego ważny, na przykład wejście na stół. Za każdym razem, kiedy Mama stawia go na podłodze na półmetku (ściąga go z krzesła), on próbuje znów. Każda próba tak się kończy, ale on jest zdeterminowany.

Ja rzadko walczę o swoje, łatwo się poddaję. „Macham ręką”, kiedy spotykają mnie trudności.

Lekcja trzecia: nie kończę na pierwszej próbie, a kiedy się nie udaje, szukam innych dróg do celu.

4. Świat ogromnie mnie ciekawi, zawsze wykorzystuję możliwość, żeby poznać coś nowego. Na spacerze Kamil rusza głową niemalże dookoła własnej osi. Chce wszystko obejrzeć, wszystko go ciekawi. Dla jego bezpieczeństwa, wprowadziliśmy w domu pewne zabezpieczenia, na przykład drewnianą furtkę do kuchni, żeby któregoś dnia nie zastać Kamilka bawiącego się nożami. Jest przyzwyczajony do pewnych ograniczeń, ale kiedy tylko widzi, że furtka jest otwarta, nie waha się, tylko biegnie do kuchni. Kiedy tylko ma okazję poznać nowy teren, który go ciekawi – robi to.

Ja chodzę tymi samymi ścieżkami i (to chyba mój największy grzech) nie wykorzystuję naprawdę wielu okazji, żeby się czegoś uczyć. Otaczają mnie wspaniali, mądrzy ludzie, którzy mogliby przekazać mi dużo wiedzy, a ja z tego nie korzystam.

Lekcja czwarta: obserwuję i wyciągam wnioski, pytam, słucham.

5. Przepełnia mnie wdzięczność. Kiedy spędzę z Kamilem dużo czasu, uśmiecha się do mnie, przytula się. Czasem przynosi mi prezenty – oddaje mi swoje skarby. Są to głównie kamienie, jest ich ogromnym amatorem, potrafi nawet godzinę nie wypuszczać niektórych okazów z ręki, biegać z nimi po całym podwórku, a nawet wspinać się po zjeżdżalni. Dla niego to jedna z najcenniejszych rzeczy, więc bardzo doceniam te prezenty.

Ja ćwiczę się we wdzięczności już od jakiegoś czasu. W miarę systematycznie staram się nawet zapisywać to, za co jestem wdzięczna. Za niektóre rzeczy dziękuję codziennie: Narzeczonego, Rodzinę, dom, zdrowie i życie. Ale wciąż są dni, kiedy chcę, żeby moje życie wyglądało zupełnie inaczej (o ironio, dzisiejszy poranek właśnie taki był).

Lekcja piąta: mówię dziękuję, kiedy tylko jest to możliwe – mężczyźnie za przepuszczenie mnie w drzwiach, Mamie za podanie obiadu i, przede wszystkim, Bogu za to, że się mną opiekuje i dał mi miliony powodów do wdzięczności.

A czy Ty nauczyłeś się czegoś od dziecka?

Ania

Reklamy

4 uwagi do wpisu “5 rzeczy, których uczy mnie mój dwuletni Brat, czyli instrukcja korzystania z życia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s