5 pięknych miejsc w Polsce, do których chciałabym wrócić

Wakacyjne wojaże już za mną. Choć we wrześniu wielu studentów rusza na podbój ciepłych krajów bo jest taniej, bo chcą korzystać z wakacji jak najdłużej, mnie ta przyjemność nie jest dana. I wcale, ale to wcale nie chodzi o portfel, który dziwnie schudł przez ostatnie dwa miesiące. Ani o to, że od września (wreszcie) mam jakieś obowiązki. Szczerze mówiąc, marzy mi się wyjazd zimą – bardzo rzadko wtedy wyjeżdżam na dłużej, bo nie jeżdżę na nartach/desce/łyżwach/sankach, ale dwa lata temu byłam w Rzymie w grudniu (pisałam o tym jeszcze na poprzednim blogu) i naprawdę dużo łatwiej było mi znieść później zimę trwającą do kwietnia. Jeśli zatem znajdzie się czas i pieniądze, z przyjemnością zrobię sobie mały urlop w okolicach świąt Bożego Narodzenia.

A tymczasem chcę wyruszyć z Wami w sentymentalną podróż po naprawdę pięknych miejscach, które warto odwiedzić w Polsce. Może ci z Was, którzy mają jeszcze wakacje zdecydują się na krótką wycieczkę? A może, tak jak ja, wolicie zaplanować sobie wyjazd na chudszy, zimniejszy czas? Zaznaczam, że są to miejsca wybrane dość subiektywnie – po prostu wiążą się z nimi dobre wspomnienia, a przy okazji jest tam naprawdę pięknie.

1. Góry Stołowe, Masyw Śnieżnika, Kotlina Kłodzka.

Góry Stołowe nie są tak popularne jak dzikie Bieszczady ani tak wysokie jak Tatry. Czasem ignorowane przez wielbicieli „prawdziwego” chodzenia po górach. Ale ja byłam w nich już sześć razy, pierwszy raz jako dziewięciolatka i za każdym razem czułam, że wracam do domu. Będąc na Szczelińcu, trudno uwierzyć, że to natura stworzyła takie rzeźby skalne. Wejście na Śnieżnik w deszczowy dzień także nie należy do najłatwiejszych (choć kiedy byłam młodsza, zawsze wbiegałam ostatnie sto metrów do szczytu). A kiedy pierwszy raz byłam na Śnieżnej Marii, zaczął padać śnieg, w połowie lipca (ten szczyt słynie z takich anomalii pogodowych lub, jak mówią inni, cudów, stąd jego nazwa).

Kotlinę Kłodzką, w której spędziłam wiele razy wakacje zajmują głównie miejscowości uzdrowiskowe. Może się wydawać, że młodzi ludzie nie znajdą tam nic ciekawego dla siebie. Ja jednak zawsze byłam zachwycona parkami w Dusznikach, Polanicy czy Kudowie-Zdroju. Pełne kwiatów, niesamowicie zadbane, wieczorem pokazy kolorowych fontann. Taki widok naprawdę cieszy oko, zwłaszcza jeśli na co dzień mieszka się w mieście takim jak Łódź.

Zdecydowanie chciałabym tam wrócić – po raz enty wejść na Śnieżnik, napić się (okropnej w smaku, w szklance jest chyba więcej magnezu niż przyjmuję w jedzeniu przez cały rok) Pieniawy Chopina, posłuchać gry uczestników Konkursu Chopinowskiego, wejść do Jaskini Niedźwiedzia, a codziennie wieczorem wypić piwo z sokiem na Muflonie (kiedy jeździłam tam jako dziecko była to przyjemność zakazana, ale nawet zwykły sok smakował świetnie na szczycie).

Ciekawostka: piękno Błędnych Skał docenili także twórcy „Opowieści z Narnii” – kilka scen w filmie jest nakręcona właśnie tam.
2. Wrocław.

Numer jeden na liście miast, które lubię. We Wrocławiu bliżej poznałam mojego Narzeczonego, a rok później przyjęłam tam Jego oświadczyny. To zatem dla nas miasto sentymentalne.

I bardzo chciałabym tam wrócić, żeby sprawdzić, czy na Moście Tumskim nadal wisi „nasza” kłódka, jeszcze raz pomodlić się w pięknej katedrze, pochodzić po Rynku i Wyspie Słodowej oraz zobaczyć film wyświetlony na fontannie (wychodzi na to, że jestem maniaczką fontann, ale uwierzcie, ta we Wrocławiu jest naprawdę wyjątkowa). Przez głowę przechodzą mi nawet szalone myśli o tym, że wspaniale byłoby, gdyby mój ślub odbył się w tym mieście.
3. Kraków.

Zanim zdeklasował go Wrocław, to właśnie Kraków był moim ulubionym polskim miastem. Urocze, klimatyczne, przesiąknięte historią. Nie wiem, czy to normalne, ale historia Polski bardzo mnie wzrusza i naprawdę chce mi się płakać na Wawelu, nad grobem Jagiełły.

Chciałabym wrócić tam, żeby zjeść bajgla (tylko tam mi smakują), poleżeć nad Wisłą, posłuchać muzyków na Rynku, zjeść pyszne lody, pomachać Smokowi Wawelskiemu i znów poczuć historię.
4. Ostrowo.

Wspominałam już o nim kilka razy, we wpisach wakacyjnych. To taka wieś nad morzem, właściwie nie nad samym, bo z centrum Big City of Ostrowo do morza jest jakiś kilometr. Byłam tam dopiero dwa razy, ale nigdzie indziej nie widziałam tak czystej, ładnej, szerokiej plaży w środku sezonu. Nie poimprezujecie tam jak w Mielnie ani nie pozwiedzacie jak w Gdańsku, ale to świetne (i tanie) miejsce, żeby naprawdę odpocząć.

Wrócę tam, żeby jeszcze raz zjeść najlepsze gofry świata, wykąpać się w przejrzystej wodzie, przejść plażą do Karwii i do Jastrzębiej Góry, pić słodkie piwo przy zachodzie słońca i Odpocząć, przez wielkie „O”.
5. Ojcowski Park Narodowy.

W tym miejscu byłam dwa razy jako dziecko, z Rodzicami. Pamiętam, że w któreś wakacje obejrzałam jakiś film młodzieżowy o dzieciach lub nastolatkach, które przeżywają jakieś niezwykłe przygody. Powiedziałam Tacie, że też chciałabym przeżyć jakąś przygodę, a on obiecał, że przeżyję i to już niedługo. Miał na myśli naszą wycieczkę do Ojcowa. To przepiękne, malownicze miejsce, idealne na całodzienny rodzinny spacer. Lasy, jaskinie, ciekawe formy skalne takie jak Maczuga Herkulesa… Pięknie miejsce, które chętnie odwiedzę jeszcze raz.

Chcę tam wrócić, żeby sprawdzić, czy nadal byłabym tak zachwycona tym Parkiem, aby znów z krzykiem uciekać na widok żmii zygzakowatej (to jedyna nieprzyjemna rzecz, na którą możemy się tam natknąć), zrobić sobie piknik w lesie i po prostu wybrać się na długi spacer.

Zdjęcie w ikonie wpisu to Ogród Japoński we Wrocławiu – kolejny powód, dla którego warto odwiedzić to miasto. Dajcie znać, czy taka tematyka (powiedzmy: podróżnicza, choć kiedy rano powiedziałam Narzeczonemu, że tworzę post podróżniczy, spytał, gdzie ja ostatnio byłam i czy będzie to relacja z wycieczki na Piotrkowską) Wam odpowiada. Jeśli tak, to mam jeszcze coś w zanadrzu.

A tymczasem pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego weekendu,

Ania

Reklamy

2 uwagi do wpisu “5 pięknych miejsc w Polsce, do których chciałabym wrócić

  1. Wrocław to też moje ulubione miasto, muszę wrócić tam jak najszybciej:) Co do Gór Stołowych nigdy nie byłam, ale zaciekawiłaś mnie swoim opisem, może zamiast w Bieszczady wybiorę się właśnie tam:)

    1. Bieszczady też są super, ale moim zdaniem są doceniane przez wiele osób, a Góry Stołowe niekoniecznie, więc tym bardziej warto się wybrać, żeby wyrobić sobie własne zdanie. A Wrocław mam nadzieję odwiedzić już w październiku, jak zwykle nie mogę się doczekać :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s