„Fajnie, że Ci się podoba, tylko o tę pracę ciężko”, czyli kilka mitów na temat studiowania psychologii

Jak już wielokrotnie wspominałam, z bliżej nieokreślonych pobudek w zeszłym roku rozpoczęłam studiowanie psychologii. Nie jest to kierunek szczególnie szanowany, a nawet wręcz przeciwnie – istnieją obiegowe opinie, że wszyscy, którzy idą na te studia mają problemy ze sobą i to właśnie absolwentów mojego kierunku nazywa się „magistrami bezrobocia”. Prawda jest taka, że na pewno wśród studentów znajdą się osoby potrzebujące pomocy psychologicznej, ale ciekawa jestem, czy ktoś potrafi wskazać kierunek, na którym nie ma takich osób? Nie sądzę, żeby wśród osób uczących się w moim Instytucie było ich średnio więcej niż wśród studentów w ogóle. A co do bezrobocia – to dzisiaj problem wśród absolwentów wielu kierunków. Co jednak ważne – niewielka ilość zajęć, a co za tym idzie – godzin, które musimy spędzać na uczelni (studiuję na UŁ, może w innych szkołach wygląda to inaczej, ale na pewno wszędzie studia rozłożone są na pięć lat) pozwala na podjęcie pracy na pół etatu lub weekendowej, co większość studentów robi już na pierwszym roku. Zdobywamy zatem doświadczenie, które często jest bardzo pożądane przez pracodawców (jasne, że nie wszyscy pracują np. w fundacjach, gdzie rzeczywiście dużo rozmawiają z psychologami i zdobywają praktyczne umiejętności w tej dziedzinie, ale ja jestem zdania, że KAŻDA uczciwa praca rozwija, chociażby uczy punktualności, komunikatywności, poprawia pewność siebie). A psycholog to nie tylko taka pani w szkole, do której prowadzone są niegrzeczne dzieci albo facet w gabinecie z kozetką (i najlepiej zarostem à la Freud). Ludzie z wiedzą psychologiczną często pracują przy produkcji reklam, w działach kreowania wizerunku, jako coache czy nawet przeprowadzają testy psychologiczne w dziale kadr. Wystarczy być przedsiębiorczym, kreatywnym i (niestety) trochę zainwestować w swoją edukację po studiach (właściwie podjęcie jakiejkolwiek pracy, czy w poradnictwie, czy w coachingu, nie mówiąc już o psychoterapii, wymaga dodatkowych kursów i, często niemałych, nakładów finansowych).

Na tych studiach nie zdobywa się tajemnej, magicznej wiedzy, która sprawia, że spotykasz kogoś po raz pierwszy i od razu wiesz, że miał problemy z relacją z matką (choć według badań większość osób ma, mniejsze lub większe). Nie rozwiążą także Twoich problemów ze sobą. Ale już na pierwszym roku zdobywa się całkiem sporo fajnej, przydatnej (a jeśli trafisz na ciekawych prowadzących zajęcia to także bardzo przyjemnie podanej) wiedzy. I z psychologią chyba trochę jest tak jak z prawem, medycyną czy dietetyką – byłoby super, gdyby każdy człowiek miał podstawową wiedzę z tych dziedzin, taką, która zwyczajnie ułatwi mu życie. Póki co nie wiążę swojej przyszłości bezpośrednio z psychologią (choć nie wykluczam też tego – być może przyjdzie czas, w którym poznam i pokocham którąś z jej gałęzi), ale cieszę się, kiedy zdobywam praktyczną wiedzę na zajęciach. Niedawno rozmawiałam z przedstawicielem handlowym dużej firmy, który stwierdził, że po mojej gestykulacji widać, że studiuję psychologię – nie wiem, czy traktować to jako komplement, ale rozbawiła mnie ta uwaga. Kiedy Narzeczony pyta mnie „jak było na zajęciach?” nie muszę odpowiadać standardowego „nudno”, bo zawsze chętnie dzielę się tym, czego się dowiem. Pomyślałam zatem, że ciekawszymi rzeczami mogę podzielić się także z Wami. Już jutro, w ramach sobotniej listy przedstawię Wam jedną z ciekawych rzeczy, o której dowiedziałam się na zajęciach z psychologii emocji i motywacji.

Czy Wy również spotkaliście się z niezbyt przychylną opinią o psychologach lub studentach psychologii? A może wręcz przeciwnie? Mnie przez długi czas bardzo dobijały te „obiegowe opinie”, czułam się jakbym studiowała jakiś kierunek dla głupich, ale kiedy zdystansowałam się do nich, naprawdę polubiłam swoje studia i w sumie cieszę się, że znów wrócę na uczelnię w październiku.

Miło mi przywitać na blogu wszystkich nowych Czytelników, którzy trafili do mnie dzięki podlinkowaniu Ani z aniamaluje.com! Mam nadzieję, że podoba Wam się u mnie i zostaniecie tu na dłużej :)

Pozdrawiam serdecznie i już jutro wieczorem zapraszam na listę,

Ania

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Fajnie, że Ci się podoba, tylko o tę pracę ciężko”, czyli kilka mitów na temat studiowania psychologii

  1. Nie oszukujmy się, niektóre zawody są piętnowane w dzisiejszych czasach. A to, że pracy po tym nie znajdziesz, a to, że najłatwiej się dostać na ten kierunek, więc matura słabo poszła. Tak jest w każdym zawodzie. Mogę powiedzieć to na przykładzie medycyny, w której niektóre specjalizacje są mniej szanowane. Żyjemy w wolnym kraju i nikt nie ma prawa oceniać wyboru drugiego człowieka. Jeśli jego zdaniem decyduje się na zły zawód, to nie on będzie potem się martwił o znalezienie i późniejsze utrzymanie pracy. Każdy powinien robić w życiu to co kocha, a jeśli zmienimy potem zdanie i będziemy chcieli spróbować sił w czymś innym – cóż, według Julio Cortázar „Jedyną rzeczą niezmienną w człowieku jest jego chęć zmieniania”.

    1. „Każdy powinien robić w życiu to, co kocha” – dokładnie :) W ogóle, we wszystkich dziedzinach życia, super byłoby odciąć się od opinii innych i ubierać się, jak chcemy, robić tylko to, co chcemy itd. Podziwiam ludzi, którzy robią to, co lubią i robią to z przekonaniem :) Ja póki co lubię studiować, a może kiedyś będę też lubiła pracę w swoim zawodzie (jakikolwiek będzie).

  2. Ja trafiłam tu właśnie z blogu aniamaluje:) Fajnie czyta się Twoje wpisy, co do psychologii to wiem o czym mówisz, bo sama ją studiuję:P Jest to fascynująca dziedzina, jednak jeśli się do niej podchodzi jak do przepustki do świetlanej kariery, a w rzeczywistości nie robi się nic, to niestety sama wiedza nam nie pomoże. Więc zgadzam się z Tobą, że każda nawet najmniejsza praca, mało związana z psychologią coś nam daje:)Ja teraz jestem już na V roku, więc zaraz czeka mnie praca zawodowa, co będzie po studiach, jak odnaleźć się na rynku pracy to kolejne pytania, które sobie stawiam, a na które Ty masz jeszcze sporo czasu:) Polecam różnego rodzaju wolontariaty, koła naukowe na studiach czy pracę w różnych stowarzyszeniach tam naprawdę dużo można się nauczyć:)
    Pozdrawiam serdecznie

    1. Obecnie działam trochę w kole naukowym, co prawda o profilu społeczno-biznesowym, a nie typowo psychologicznym, ale liczę na to, że uda mi się zdobyć też przy okazji pracy w nim jakieś doświadczenia np. w prowadzeniu szkoleń dla bezrobotnych z umiejętności miękkich.
      Również pozdrawiam i dziękuję za zatrzymanie się na moim blogu :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s