Lato z książką: Wszyscy jesteśmy Józefami K., czyli „Proces” Franza Kafki + Dlaczego czytam klasykę?

Zanim napiszę kilka słów o dziele Kafki, krótko odpowiem na pytanie zawarte w tytule.

Przez długi czas nie lubiłam lektur szkolnych. Męczyło mnie ich czytanie – stresowałam się, że zapamiętuję za mało, często robiłam notatki – to odbierało mi radość z czytania. Dopiero w drugiej lub trzeciej klasie liceum zaczęłam czytać te książki na luzie. Nie dostawałam już piątek z kartkówek z treści (w których pojawiały się pytania o kolor kwiatów, które ktoś komuś dał itp), ale za to kilka lektur naprawdę przypadło mi do gustu. Na przykład „Przedwiośnie”, na które później trafiłam na maturze. Albo „Zbrodnia i kara” i „Mistrz i Małgorzata”, dzięki którym zakochałam się w literaturze rosyjskiej. Omawianie tych książek trochę psuło efekt, ale i tak zdążyłam zrozumieć, że niektóre pozycje zaliczane do tak zwanej „klasyki” są naprawdę warte przeczytania.

Dziś już nie chodzę do szkoły, ale nadal chętnie sięgam po książki z kanonu lektur (obecnego lub takie, które kiedyś były lekturami). Niedawno przeczytałam „Katedrę Marii Panny w Paryżu” Wiktora Hugo, a w ostatnich dniach, nad morzem, skończyłam „Proces” Franza Kafki. I to właśnie o tej drugiej książce bardzo chcę coś napisać.

Ale to trudne.

Rozpoczynając lekturę, miałam wrażenie, że będzie to powieść bardzo podobna do „Roku 1984” Orwella (też czytałam już po skończeniu szkoły i też bardzo mi się spodobała), typowy obraz totalitarnej rzeczywistości. Jednak opowieść o enigmatycznym procesie i absurdalnej rzeczywistości, w której porusza się Józef K. to coś więcej. Nie omawiałam tej książki na lekcji polskiego, ale słyszałam, że poloniści porównują kafkowską rzeczywistość do dzisiejszego systemu biurokracji. I może coś w tym jest, o ile nie potraktujemy tego tematu zbyt płytko – nie chodzi o to, że trudno coś załatwić w ZUSie albo trzeba stać w długiej kolejce na poczcie. Odniosłabym to raczej do absurdów biurokratyczno-prawnych – kiedy jakiś jeden dziwny przepis lub czyjaś pomyłka sprzed lat może zniszczyć człowieka, jego zdrowie, rodzinę, majątek. Takich sytuacji niestety jest mnóstwo – słyszymy o nich nie tylko w mediach, ale niestety często dotykają też naszych znajomych zdarzenia rodem z Kafki.

Abstrahując od tej całej biurokracji, czyli najoczywistszej interpretacji, proces Józefa K. może być także alegorią ludzkiego życia, nasuwa wówczas pytania o to czy jesteśmy wolni, czy tylko nam się tak wydaje? Życie K. wygląda całkiem normalnie – chodzi do pracy, jest pozornie wolnym człowiekiem, ale tak naprawdę jest zaszczuty. I Tobie wydaje się, że jesteś wolny, ale czy nie boisz się jakiegoś sędziego? Może nigdy go nie zobaczysz i nigdy nie dowiesz się, czy ktoś, kto chce się mu sprzeciwić i Cię uratować to „ktoś jeden? Czy byli to wszyscy?”. Finał historii zmroził mnie, poruszył, postawił wiele pytań. I do samego końca, aż do finału (i przemyślenia go) nie potrafiłam do końca powiedzieć, o czym według mnie ta książka jest.

I myślę, że to, w jaki sposób zinterpretujesz „Proces” może dużo powiedzieć o Tobie.

Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że na język polski książkę przełożył Bruno Schulz.

Za tydzień chyba coś luźniejszego. Mam jeszcze sporo książek na półce „wakacje 2014”, więc muszę się pośpieszyć, żeby od października zrobić sobie jakiś fajny plan czytelniczy. Koniec spontanu, no.

Ania

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s