Życie bez tapety, czyli 5 korzyści, które otrzymałam dzięki rezygnacji z makijażu

Mój Narzeczony ma zawsze rację.

Brzmi to trochę strasznie i jest nieco przesadzone (bo każdy człowiek choć raz w życiu się w czymś pomylił, a to wyklucza poprawność użycia słowa „zawsze”), ale uwierzcie – naprawdę często cieszę się, kiedy Go posłucham.

Ostatnio posłuchałam w trakcie naszego lipcowego wyjazdu nad morze. Powiedział, żebym nie malowała się na plażę. Nie pomalowałam się. I od tej pory już się nie maluję. Sama się zdziwiłam, jakie ta mała decyzja przyniosła rezultaty i postanowiłam przedstawić je w kilku punktach – może któraś z Czytelniczek także zdecyduje się podjąć wyzwanie „życie bez tapety”?

Dodam jeszcze, że nigdy nie malowałam się jakoś mocno – nie umiem używać eyelinera, cieni ani bronzera. Mój makijaż codzienny ograniczał się do podkładu (lub często kremu BB), korektora, pudru, tuszu do rzęs, podkreślenia brwi brązowym cieniem i lekko koloryzującego balsamu do ust. Na wieczorne wyjścia czasem walczyłam z kredką do oczu i eyelinerem, lubiłam też machnąć usta czerwoną szminką. I tyle, żadna ze mnie tapeciara, hello!

1. Ładna cera. Nie wiem, na ile jest to zasługa odpoczynku skóry od kosmetyków, a na ile słoneczka i opalenizny, ale naprawdę wygląd mojej cery się polepszył. Jest bardziej miła w dotyku, gładka, wygląda promienniej i po prostu lepiej. Już nie boję się spojrzeć w lustro o poranku (chyba, że jestem po całonocnej imprezie, ale wtedy zazwyczaj jest mi wszystko jedno).

2. Więcej czasu. Rano każda sekunda minuta jest cenna, a nie wykonując makijażu oszczędzam ich co najmniej pięć. Mogę dłużej pospać albo wykonać coś z mojej listy pomysłów na wykorzystanie pięciu minut. A wieczorem nie muszę zmywać makijażu. Ani poprawiać go w ciągu dnia. Albo myśleć o tym, czy tusz mi się nie rozmazał w chwili spocenia/wzruszenia.

3. Zaoszczędzone pieniądze (w perspektywie). Nigdy nie wydawałam majątku na kosmetyki kolorowe, ale cieszy mnie także to, że w kieszeni pozostanie mi kilka złotych, które przeznaczyłabym na nie. A te produkty, których nie dokończyłam mogą mi służyć na wyjątkowe okazje (choć nawet na swoje urodziny się nie pomalowałam, a czy ktoś może znaleźć lepszą okazję?), a część na pewno przygarnie moja Siostra. Nie mam akurat żadnego nieotwartego kosmetyku, a taki mogłabym nawet sprzedać.

4. Lepsza samoocena i większa pewność siebie. O ile powyższe trzy punkty były łatwe do przewidzenia (co nie oznacza, że nie zaskoczyły mnie w praktyce, kiedy zobaczyłam, że to rzeczywiście tak działa), to ten aspekt mnie zaskoczył. Rezygnacja z makijażu okazała się dla mnie krokiem milowym w kierunku zaakceptowania siebie i swojego wyglądu. Teraz mam tą komfortową świadomość, że nie muszę nakładać na siebie „maski” z kosmetyków, żeby dobrze wyglądać i się czuć. Doceniłam swoje naturalne piękno i jestem na dobrej drodze do polubienia swoich „doskonałych niedoskonałości” – w przypadku twarzy są to dość rzadkie, szerokie brwi, ale zorientowałam się, że właśnie takie brwi pasują do niej najbardziej, tworzą komplet z oczami, czołem, włosami, całą moją urodą. Co ciekawsze, przełożyło się to także na akceptację całego ciała. I to wszystko sprawia, że czuję się pewniej i jestem szczęśliwsza, a być może właśnie o to w życiu chodzi.

5. Dystans do swojego wyglądu i większa spontaniczność. To, że wygląd mojej cery się polepszył, nie oznacza, że wyglądam perfekcyjnie. Ale wiem, że nie muszę za wszelką cenę zawsze prezentować się dobrze. Cera i w ogóle ciało, tak jak dusza – ma lepsze i gorsze dni i widać to po nich. I kiedy mam gorszy dzień albo po prostu mam ochotę, zakładam szarą bluzę dresową i czuję się świetnie. Albo związuję włosy w niedbały koczek. Odkąd się nie maluję, mniej obchodzi mnie, co pomyślą o mnie inni. Ciało jest dla mnie, a nie ja dla ciała. Na początku mojego eksperymentu trochę krępowało mnie robienie zdjęć, byłam pewna, że nie wyjdę na nich dobrze. Wczoraj jednak obejrzałam te z wczasów i stwierdziłam, że wcale nie wyglądam gorzej niż w makijażu, to jest raczej kwestia mojego nastawienia. Dodatkowym bonusem związanym z brakiem makijażu jest więcej możliwości spontanicznych zachowań, co jest ważne zwłaszcza w wakacje. Kiedy mam ochotę wskoczyć do basenu – robię to i nie zastanawiam się, czy rozmaże mi się tusz. Albo kiedy wzruszy mnie coś lub po prostu się rozpłaczę, nie szukam łazienki, żeby poprawić makijaż. Wspominałam o tym, że nie pobrudzę podkładem ubrań?

Takie zmiany zauważyłam u siebie. Nie maluję się do dwóch miesięcy i jestem szczęśliwa. Nie oznacza to jednak, że każdy powinien przestać używać kosmetyków kolorowych. Wszystko jest dla ludzi i jeśli czujesz się pewniej, lepiej w makijażu – noś go jak najczęściej. Ja jednak już chyba do niego nie wrócę, przynajmniej przez najbliższe miesiące.

PS: Ostatnio nie było postów, bo znów mnie wywiało nad morze, ale koniec tych szaleństw – od września siedzę w domu i regularnie piszę.

Ania

Reklamy

5 uwag do wpisu “Życie bez tapety, czyli 5 korzyści, które otrzymałam dzięki rezygnacji z makijażu

  1. Aniu, ciekawy tekst :) Ja nie maluję się prawie wcale, rzadko coś tam pokombinuję. Ma to tę zaletę, że jak się pomaluję , to jest efekt WOW, a moje koleżanki mają tak, że jak się nie pomalują, to jest efekt paszteta (chociaż są naturalnie ładne, ale to wynik kontrastu). Mimo to, lubię czasami skorzystać z dobrodziejstw kosmetyków, bo to fajna sprawa ;-))

    1. Ja też nie odrzucam kolorówki całkowicie (choć przez moją głowę przechodziły już pomysły typu „a gdyby nie pomalować się na swój ślub?”), bo na pewno w sytuacjach kryzysowych lub po prostu co jakiś czas makijaż może się przydać. W sierpniu pomalowałam się tylko raz, na wesele i rzeczywiście pewne WOW dostrzegłam :) A co do dziewczyn, które malują się codziennie – kiedyś nie poznałam koleżanki bez makijażu, wyglądała jak zupełnie inna osoba (bardzo jasna oprawa oczu, które zawsze malowała na ciemno) ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s