Wszystko, co kocham: listopad

Pożegnaliśmy listopad Andrzejkami, więc mam nadzieję, że jesteście wszyscy w doskonałych humorach – ja jestem i zamierzam podzielić się z Wami moimi niezapomnianymi wrażeniami z miesiąca.

ŻYCIE

prawo

Wiem, że już się chwaliłam, ale podzielę się tym jeszcze raz – trzynastego listopada, po naprawdę wielu próbach, zdałam egzamin na prawo jazdy. Jestem z siebie dumna i przede wszystkim szczęśliwa, bo wreszcie mogę prowadzić samochód, co sprawia mi niemałą frajdę.

KSIĄŻKI

eric

Przyznaję – czytam głównie (tylko?) na przystankach i w komunikacji miejskiej. Na swoje usprawiedliwienie dodam jednak fakt, że codziennie spędzam w autobusie co najmniej półtora godziny – dzięki temu udaje mi się przeczytać kilka książek w miesiącu. W tym miesiącu towarzyszył mi między innymi zbiór opowiadań Erica-Emmanuela Schmitta – „Marzycielka z Ostendy”. Kilka opowiadań naprawdę mnie poruszyło i muszę przyznać, że lubię tego autora. Wiele osób zarzuca mu infantylizm, przesadyzm, podobnie jak Paulo Coelho. Ten drugi akurat nie przypadł mi do gustu, zdecydowanie lepiej czyta mi się OPOWIADANIA Schmitta (dłuższe formy chyba wychodzą mu dużo gorzej).

MUZYKA

lana

Zaczęłam nałogowo słuchać Lany del Rey. Moim zdaniem jest ona prawdziwym arcydziełem, jeśli chodzi o urodę, ale równie przyjemnie się jej słucha – lubię jej głos, jej piosenki, a także to, jak prezentuje się w teledyskach. Zachęcam do obejrzenia i przesłuchania, choć pewnie już to gdzieś słyszeliście.

Ride

Young and Beautiful

National Anthem

Dark Paradise

FILM

About-time-hashtag

W tym miesiącu wreszcie wybraliśmy się do kina! Nie żałujemy, a zainteresowanych odsyłam TU.

TEATR

tuwimtu_600_450

Wizyta w łódzkim Teatrze Powszechnym pozytywnie nas zaskoczyła nie tylko oryginalnym przedstawieniem muzycznym „TU-WIM” z wykorzystaniem tekstów łódzkiego poety, ale także…tortem, którym poczęstowano widzów z okazji osiemsetnego przedstawienia „Szalone nożyczki”. Jeśli ktoś do tej pory zastanawiał się, czy warto chodzić do teatru, teraz jest już chyba wszystko jasne.

Nawiasem mówiąc: pojedyncze wykonania wierszy Tuwima moim zdaniem bardzo dobre, ale całość, utrzymana w konwencji absurdu i groteski, bez wyraźnie zaznaczonej fabuły, mnie trochę zmęczyła. Taka już ze mnie sztywniara, że nawet w przedstawieniu musi być PORZĄDEK.

KUCHNIA

marchewka

Moim ulubionym warzywem stała się marchewka, więcej na ten temat już niebawem – post w przygotowaniu. Zainteresowałam się także kwestią diety sezonowej – również niedługo coś na ten temat napiszę.

SZAFA

szafap

Nareszcie! Zrobiłam generalny porządek w szafie, opierając się o schemat Happyholic. Uwierzcie – żyje się dużo łatwiej i przyjemniej. Zaczęłam się także kolorowo ubierać – w końcu nadchodzi zima, a większość moim ciepłych swetrów jest w kolorach czerwonym, pomarańczowym, żółtym, różowym, niebieskim, fioletowym i zielonym (dobrze zrozumieliście – we wszystkich na raz).

TOALETKA

krem

Zrobiłam kolejny ukłon w stronę kosmetyków dla dzieci – po oliwce (którą od lat stosuję do zmywania makijażu i nawilżania) przyszedł czas na krem. Nie żałuję, już widzę pierwsze efekty i teraz będę szukać szamponu z dziecięcej półki. W końcu mam dopiero dziewiętnaście lat, no!

EDUKACJA

nauka

Znów wspomnę o blogu Happyholic, która polecała niedawno strony do nauki języków. Kiedyś korzystałam z TEJ – polecam, bo to świetny sposób na poćwiczenie języka, jeśli już go trochę znacie. Ale moim nowym odkryciem jest TA STRONA. Nie ma polskiej wersji językowej, ale jeśli znacie trochę inny język, na przykład angielski, możecie uczyć się zupełnie nowego języka po angielsku. Co ważniejsze – kurs jest niesamowicie intuicyjny i korzysta się z niego jak z…gry. Takie mam wrażenie – nauka to czysta przyjemność.

SPORT

jogging

Powyższy obrazek doskonale ilustruje moje podejście do ćwiczeń. Od niedawna jednak postanowiłam zmienić co nieco w moim boskim ciele i w listopadzie postawiłam na pośladki. Wykonałam poniższy program przysiadów, a dniach oznaczonych jako „odpoczynek” nie odpoczywałam tylko ćwiczyłam z Mel B. (link TUTAJ – polecam). Efekty są. Nie, nie pokażę.

30 dni

Wiele osób  uważa listopad za miesiąc niesamowicie przygnębiający, smutny i nudny. Inni czują już wówczas marketową „magię świąt”. Nie jestem w żadnej z tych grup, a powyższy miesiąc uważam za udany.

Pozdrawiam serdecznie i do szybkiego napisania!

Ania

PS: Obrazki nie są moje, żeby nie było.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s