Bez spiny, są drugie terminy, czyli „Czas na miłość” Richarda Curtisa

Rzadko chodzę do kina, a jeszcze rzadziej oglądam filmy. Na pewno wspominałam już o moim filmowym ADHD – nie umiem usiedzieć na filmie, który choć chwilami nudzi, a w niemal każdej produkcji takie sceny są. Filmy oglądam na raty, często ich nie kończę… Z okazji naszej Pół-rocznicy wybraliśmy się jednak z Misiem właśnie do kina. Kilka razy zmienialiśmy zdanie co do wyboru filmu, ale ostatecznie podjęliśmy dobra decyzję.

1

Nazwisko Richard Curtis może kojarzyć się z tak znanymi komediami romantycznymi jak „Notting Hill” z Julią Roberts lub „To właśnie miłość” – (podobno) najcudowniejszy film świąteczny ever (piszę „podobno”, bo oczywiście nadal nie widziałam). Nie byłam zatem przygotowana na ambitny film, ba!, pierwotnie nie chciałam na niego iść „bo to chyba nie jest zbyt ambitny tytuł”. Okazało się, że może nie poszerzyłam swoich horyzontów myślowych, wiedzy i obraz nie wprawił mnie w konsternację, ale za to naprawdę świetnie się bawiliśmy i wyszliśmy z kina we wspaniałych nastrojach. Ów świetny nastrój utrzymał się we mnie jeszcze dobrych kilka dni.

2

Motyw maszyny czasu jest stary jak świat i chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, na czym on polega. Twórcy filmu zastosowali go ponownie. Główny bohater korzysta z możliwości przenoszenia się w przeszłość za każdym razem, kiedy na jego drodze stanie jakieś niepowodzenie. Dzięki temu udaje mu się zdobyć piękną Mary, z którą niebawem zakłada rodzinę. Mogłabym dokładnie opisywać ich relację, ślub w ulewnym deszczu i piękne dzieci, ale bardziej rajcuje (co to za słowo? Mickiewicz się w grobie przewraca…) mnie możliwość powiedzenia Wam, jak fantastyczne jest przesłanie tej ciepłej komedii. Ojciec głównego bohatera polecił mu, aby każdy dzień przeżywał dwa razy – pierwszy raz przyjmował życie tak, jak przyjmuje je większość z nas – ze wszystkimi lękami, stresami i nieprzyjemnościami dnia codziennego. Drugi raz ten sam dzień miał przeżywać ciesząc się każdą jego chwilą, doceniając nawet to, co mogłoby się wydawać niedogodnością. Tim szybko jednak zrozumiał, że recepta na szczęście to przeżywanie każdego dnia jednokrotnie – dlaczego by nie dostrzegać magii codzienności już za pierwszym razem? To stwierdzenie niesamowicie otworzyło mi oczy na dobro, jakie otrzymuję od Boga i niewdzięcznie go nie doceniam. Bardzo łatwo stresuję się drobiazgami i denerwuję stanowczo niepotrzebnie. Podejrzewam, że nie jestem odosobnionym przypadkiem, co pokazują nawet wyniki badań – znacznie bardziej zmniejszającym morale wydarzeniem jest fakt utracenia stu złotych (na przykład w przypadku kradzieży lub zgubienia pieniędzy) niż satysfakcjonujące jest zyskanie takiej samej sumy (na przykład wygranie tej kwoty) dla tego samego człowieka, w tej samej sytuacji materialnej. Chyba zatem w naturę ludzką trochę wpisane jest narzekanie i szukanie problemów. To odkrycie jeszcze bardziej prowokuje mnie do myślenia na przekór – taką już mam hipsterską naturę, że na mainstream w myśleniu reaguję  alergicznie. Zatem najlepszy humor mam zimą – w te dni, kiedy wszyscy jojczą (Mickiewicz obrócił się na drugi bok), że zimno, a autobus to im nie przyjechał albo samochód musieli odśnieżać. Opracowałam już taki sposób ubierania, że żadne minus trzydzieści mi nie straszne (więcej na ten temat w poprzednim poście, poniżej), kiedy autobus nie przyjeżdża, czytam książkę, a samochodu nie mam, więc problems solved. A zatem, kiedy dowiaduję się, że większość ludzi nie cieszy się swoim życiem, jeszcze bardziej doceniam moją Disney fairytale – bo życie ostatecznie nie jest takie złe, mimo że kończy się tragicznie – śmiercią.

3

Miała być recenzja filmu, a wyszły wypociny osobiste. Proszę o wybaczenie – moja bogata osobowość musi gdzieś się wyżyć. Więcej głębokich przemyśleń już niebawem, a tymczasem….

ZA MIESIĄC ŚWIĘTA!!!

Pozdrawiam Was i Wasze Rodziny,

Ania

PS: Zapomniałabym – polecam gorąco ścieżkę dźwiękową z tego filmu – próbka tutaj.

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Bez spiny, są drugie terminy, czyli „Czas na miłość” Richarda Curtisa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s