Panika. Idziemy na zakupy.

Witajcie.

Długie przerwy w publikowaniu nowych postów są karygodne. Nie zamierzam szukać argumentów na swoje usprawiedliwienie, ALE nie jestem disneyowską blogerką, której jedynym życiowym zadaniem jest zajmowanie się blogiem. Jestem disneyowską dziewczyną, której życie składa się ostatnio z pasma sukcesów, jak to u Disneya, między innymi zdania egzaminu na prawo jazdy (w końcu!)  i…kupienia butów na zimę. Zaraz wyjaśnię, dlaczego było to takie trudne.

avanti_2012_11_01_idziemy_na_zakupy____png_bn_p_k_50_2-300x359

tytuł mojego posta nawiązuje do hasła reklamowego, ale nikt mi za to nie zapłacił hehe <śmiech przez łzy>

Coraz więcej osób, także bloggerów modowych zauważa, że kupujemy za dużo ubrań. W związku z tym większości z nas (głównie kobietom, ale nie tylko) obce jest zjawisko zużywania się ubrań. Nie chodzimy w jednych jeansach czy butach dopóki się zepsują, zużyją. A kiedy się psują, często nie naprawiamy ich, ale wyrzucamy. Nabywamy nowe części garderoby nieco bezmyślnie. Bardzo często „idziemy na zakupy”, a nie „idziemy po…<tu wstaw konkretny produkt, który chcesz kupić>”. Ja również wciąż łapę się na tych konsumpcyjnych grzeszkach. Pomaga mi jedynie fakt, że jestem straszną sknerą (spowiedzi część dalsza…) i wolę nie mieć czegoś w ogóle niż za to przepłacić, nawet w momentach, kiedy jestem w niezłej sytuacji finansowej. Nie wiem, czy przypadkiem, czy może właśnie w związku z moim skąpstwem kilkukrotnie doprowadziłam do sytuacji, w której naprawdę nie miałam ubrania, które było mi niezbędne. Tak było kilka lat temu z jeansami. Miałam chyba trzy pary spodni jeansowych i w dwa tygodnie każde z nich uległy trwałemu uszkodzeniu, które uniemożliwiały mi ich noszenie. Był to sezon jesienny, kiedy rezygnuję z sukienek i spódnic na najbliższe sześć-siedem miesięcy. Zaczęłam więc poszukiwania. Najpierw obmyśliłam sobie mój ideał. Szybko jednak zauważyłam, że moja wizja chyba nie do końca wpasowała się w obowiązujące trendy i w żadnym z popularnych sklepów nie mogłam znaleźć spodni jej odpowiadających (pamiętam, że chodziło o kolor – miałam ochotę na light blue jeans oraz fason – nigdzie nie mogłam znaleźć spodni z wyższym stanem). Obrałam zatem nowy cel – kupić JAKIEKOLWIEK proste jeansy. Także nie było łatwo. Kilka tygodni chodzenia po sklepach, przebierania wieszaków, załamywania ramion. Najgorsze jednak były momenty, kiedy przymierzałam kolejne pary. Znajdowałam mnóstwo defektów mojej urody – poczynając od tego, że jestem za gruba (no bo w to 32, które wcale chyba małe nie jest jakoś się nie mieszczę) po krzywe nogi (spodnie na pewno są świetne, ale ja wyglądam w nich jak pokraka). W końcu udało mi się kupić proste, granatowe jeansy i służą mi one do dziś, mimo że są rozmiar za duże, łatwo się wybrzuszają i fason nie jest szałowy.

perfekt-body

Zeszłej zimy osiągnęłam ubraniowy sukces. Wreszcie zaczęłam ubierać się tak, że właściwie ani razu nie zmarzłam. Na pewno przyczynił się do tego wełniany gryzący sweter po Mamie i zasada „więcej znaczy więcej” albo inaczej „pomnóż przez dwa” – polega ona na noszeniu większości części garderoby podwójnie – dwa swetry, dwie pary rajstop (plus spodnie, rzecz jasna!), dwie pary rękawiczek… W tym roku postanowiłam zabezpieczyć się jeszcze lepiej – pomyślałam o zakupie nowych butów i płaszcza. Przez ostatnie dwa i pół sezonu chodziłam w moich kochanych świetnie ocieplonych, płaskich i antypoślizgowych butach z czegoś skóropodobnego. W tym roku postanowiłam, że kupię buty jeszcze bardziej pro – nie dość, że antypoślizgowe i dobrze ocieplone to jeszcze skórzane i długie. Jakoś w połowie obchodu wszystkich łódzkich sklepów zauważyłam, że znów nie będzie to łatwe zadanie. Zauważyłam, że mam krzywe nogi i chodzę jakoś dziwnie. Nie mogłam spać. Wyżywałam się na bliskich. W końcu – udało się kupić piękne i wygodne buty w świetnej cenie; przez ostatnie dwa tygodnie doskonale się sprawdzały.

PFC140-KEEP-CALM-shoes

Jak już kiedyś wspominałam, studiuję psychologię. Moim najnowszym zadaniem, które sama sobie postawiłam jest odnalezienie przyczyny mojej zakupowej paniki, odnajdywania nowych kompleksów itp. Jeśli kiedyś dojdę do piątego roku studiów, może napiszę o tym magisterkę, a co!

Tymczasem, myślę o kupnie płaszcza. Na tyle ciepłego, żebym mogła głośno i bezczelnie śmiać się z każdego, kto na trzydziestostopniowym mrozie powie coś w stylu „zimno mi”. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – proszę o cynk.

Pozdrawiam serdecznie!

Ania

PS: W planach – coś o filmie, coś o książkach, ale nic nie obiecuję, bo zwykle kiedy obiecam to mi nie wychodzi…

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Panika. Idziemy na zakupy.

  1. Ja wolę czasem marznąć, bo zanim nałożę na siebie warstwy to się spóźniam :)
    Ogólnie jak już o ciuchach mowa kupię sobie w najbliżej przyszłości coś coś coś
    Trzym się, czekam na dalesze notki plotki.

  2. Jeśli chodzi o ciepły płaszcz, to w sieciówkach bardzo ciężko coś znaleźć. Generalnie oferują polskie firmy (cena min. 300). Polecam znaleźć fajną krawcową, kupić materiał i ocieplinę. Właśnie odebrałam swój- leży idealnie i łącznie wyniósł mnie 200zł, a jest niesamowicie ciepły. :3

    1. Super! Chyba popytam o jakieś porządne krawcowe w okolicy, bo ciepły płaszcz w takiej cenie to nie lada gratka. Dzięki :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s