It’s jungle out there, czyli mam przyjemność przedstawić Adriana Monka!

Nie jestem fanką seriali. O tym, że w „M jak Miłość” była jakaś Hanka dowiedziałam się dopiero po jej śmierci. Słowo „House” kojarzy mi się z tłumaczeniem na angielski słowa „dom”. Kiedy ostatnio moja czteroletnia kuzynka chciała bawić się ze mną w teleturniej muzyczny, również nie wiedziałam o co chodzi w tym, że pojawia się czerwony lub zielony znaczek. Przez moją ignorancję, nie wiem, kim są ludzie, którzy patrzą na mnie z okładek tabloidów i serwisów plotkarskich. Ale mam jeden serial, który uwielbiam, kocham, przepadam za nim. Mowa o „Monku”, którego tytułowy bohater patrzy teraz na mnie z plakatu, który wisi u mnie w pokoju.

monk1

Adrian Monk to genialny, niesamowicie błyskotliwy detektyw z San Francisco, chorujący na nerwicę natręctw, posiadający trzysta dwanaście fobii. Boi się między innymi mikserów, pszczół, pszczół w mikserach, wysokości, bakterii, mleka, węży. Jego lęki i nerwica znacznie pogłębiły się po załamaniu nerwowym, które przeżył po stracie ukochanej żony, Trudy. Podczas gdy Monk nie radzi sobie z codziennymi, prostymi sprawami, jest geniuszem w pracy – pomaga, w roli prywatnego konsultanta, kapitanowi Stottlemeyerowi i porucznikowi Disherowi z Wydziału Zabójstw San Francisco w poszukiwaniu przestępców. Encyklopedyczna wiedza, ponadprzeciętna spostrzegawczość i niesamowity upór sprawiają, że jest to doskonały „detektyw z defektem”.

monk2

Miłość do Monka zawdzięczam moim kochanym Rodzicom. Tata kiedyś natknął się na serial w telewizji i tenże bardzo mu się spodobał. Dobrze wiedziała o tym Mama, która kupiła mu na urodziny kasetę VHS (podlinkowałam, bo w sumie nie wiem, w jakim wieku są moi potencjalni Czytelnicy i czy wiedzą, tudzież pamiętają jeszcze takie cudo jak video). Nie byłam zachwycona pierwszym seansem z Monkiem, serial wydał mi się głupi i nieśmieszny (do dziś przepraszam w duchu za takie myśli – jak mogłam?!). Szybko jednak się przeprosiliśmy i wkrótce rodzinne oglądanie Monka stało się naszą rodzinną, niedzielną tradycją.

Teraz nadszedł czas na listę powodów, dla których kocham ten serial. Jest ich, jak podejrzewam, milion, więc ograniczę się do kilku najogólniejszych i najważniejszych.

1. GŁÓWNY BOHATER.
monk3

Adrian Monk (a tak naprawdę Tony Shalhoub) nie jest niesamowitym przystojniakiem, a jednak wprost zauroczył mnie swoim pedantyzmem, stylem i sposobem bycia. Znam na pamięć ulubione dialogi czy monologi Monka. Jego miłość do zmarłej Trudy jest dla mnie prawdziwym wzorem wierności.

2. POZOSTALI BOHATEROWIE.
natalia disher

Właściwie w serialu nie ma bohatera, którego nie lubię. Uwielbiam szorstkość kapitana Stottlemeyera, jego cięte riposty i trudną relację z żoną, Karen. Kocham porucznika Dishera za jego totalne nieogarnięcie. Z asystentek Monka bardziej lubię Natalie – jest elegancka i ma klasę, ale to Sharona miała większe poczucie humoru i odwagę. Lubię też postacie drugoplanowe – Kevina Dorfmana, sąsiada Monka, Geil Fleming, siostrę Sharony czy psychiatrów detektywa – doktora Krugera i doktora Bella. Każdy z tych bohaterów jest mi bliski, naprawdę.

3. FABUŁA.
voodo

Odcinki można oglądać osobno, niekoniecznie zgodnie z kolejnością (choć chronologia znacznie ułatwia zrozumienie niektórych wątków/aluzji). Oprócz tego, że w każdym odcinku wyświetlana jest osobna sprawa, główny wątek stanowi osobiste śledztwo Monka dotyczące zamachu na życie żony. Dzięki licznym lękom i sytuacjom z nimi związanymi, serial ma formułę komediową. Dzięki śledztwom porusza wątki kryminalne. Ostatecznie bywa także bardzo wzruszający ze względu na, wspomnianą już, ogromną miłość do Trudy, tęsknotę za nią i wierność jej.

4. MIEJSCE AKCJI.
San_Francisco_City

Monk mieszka w San Francisco, które, wbrew powszechnej stereotypowej opinii, nie jest stolicą stanu Kalifornia (jest nią dużo mniej sławne Sacramento). Miasto położone na licznych wzniesieniach, obserwowane w serialu, zauroczyło mnie. Pokochałam nawet swoją drogę do szkoły – mimo że mieszkam w centralnej Polsce, ulica, którą zmierzam na przystanek wiedzie dość stromo pod górę. Idąc nią, wmawiam sobie, że właśnie jestem w San Francisco, taka jestem fajna.

5. SENTYMENT.
group therapy

Jak już wspominałam, oglądam Monka od podstawówki i z wieloma odcinkami po prostu wiąże się wiele wspomnień – „Monk i żona kapitana” oglądałam jadąc do Chorwacji, „Monk w samolocie” – zmierzając do Belgii. Ach, no i jeszcze miliony wieczorów spędzonych z siostrą na śledzeniu przygód Monka.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszam na oficjalną stronę Monka: http://www2.usanetwork.com/series/monk/. Pobrałam z niej wszystkie zdjęcia, które pojawiły się w tym poście. Oprócz galerii, informacji o aktorach i licznych ciekawostek, znajdziecie tu także między innymi gry, polegające głównie na tym, co Monk lubi najbardziej – porządkowaniu, sprzątaniu, układaniu… Perfekcyjna Pani Domu mogłaby mu czyścić buty, choć i o tym nie jestem przekonana.
W internecie są też dostępne wszystkie sezony serialu, a jeśli oglądacie telewizję, możecie włączyć TVN7 o 18, od poniedziałku do piątku. Polecam,
Ania

PS: W najbliższym czasie – post o seksie, prochach i rock and rollu (czyli moje życie w pigułce, jak się domyślacie). Planowałam także jakiś wpis dotyczący mody/urody, ale piszę te słowa rano, bez makijażu, z potarganymi włosami, w piżamie i zaczynam wątpić, czy którekolwiek z tych pojęć mnie dotyczy. Pozdrawiam!

Advertisements

5 uwag do wpisu “It’s jungle out there, czyli mam przyjemność przedstawić Adriana Monka!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s