Środowe gotowanie: Wiewiórka

Jeżeli hasła „gotowanie”, „kuchnia”, „pieczenie”, „smażenie” czy nawet „zmywanie” doprowadzają Cię do nieprzyjemnego stanu napięcia nerwowego, wiedz, że mnie również, więc jesteś we właściwym miejscu.

passion-not-confession-ecard-someecards

Nigdy nie odnajdowałam się w kuchni. Nawet jeść jest mi znacznie przyjemniej w dużym pokoju. Nie miałam ambicji, aby piec genialne ciasta, smażyć pyszne placki czy przyrządzać mięso. Byłam w o tyle komfortowej sytuacji, że, mimo awersji do garów, nigdy nie przymierałam głodem – moja Mama jest wspaniałą gospodynią, a od kilku lat pałeczkę przejmuje Siostra. Jasne, kiedy trzeba było zjeść coś ciepłego, smażyłam sobie jajecznicę (tu dodam małą dygresję: KOCHAM jaja w każdej postaci) lub podgrzewałam zapiekanki w mikrofali, jednak nigdy nie dotyczyło mnie gotowanie z prawdziwego zdarzenia.

Dziś jednak zorientowałam się, że, jeśli moje plany się powiodą, już całkiem niedługo będę uroczą żoną pewnego Wspaniałego Młodego Człowieka. A jak wiemy, Wspaniali Młodzi Ludzie zazwyczaj jedzą. Dobrze, gdyby jedli coś innego niż w kółko jajka w różnych formach, dlatego postanowiłam, że będę powoli nadrabiać moje zaległości w tej dziedzinie. Otwieram na blogu cykl „Środowe gotowanie” – w każdą środę będę zamieszczać przepis na potrawę/deser, który przyrządziłam. Będą to świetne przepisy dla osób takich jak ja – niemających pojęcia o gotowaniu, naprawdę proste. Jeśli ja sobie z nimi poradzę, każdy z Was może, więc zachęcam do wspólnej zabawy (to moje słowa?!).

Przepis na dziś, jak już przeczytaliście w nagłówku, to Wiewiórka. Mam nadzieję, że straszna nazwa nie zniechęci żadnego wegetarianina, gdyż mianem Wiewiórki określam tu ciasto – trywialnie proste do przygotowania i idealne na jesień.

Co przygotować:

  • 6 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 2 szklanki mąki
  • niecała szklanka oleju
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • cynamon mielony
  • 3 duże jabłka
  • szklanka (paczka) orzechów laskowych, włoskich lub gotowych, drobno posiekanych
  • trochę bułki tartej i oleju do natłuszczenia blachy (można też użyć folii aluminiowej)

Jak to zrobić:

1. Najwygodniej już na początku przygotować sobie wszystkie składniki – kiedy mamy je przed sobą o niczym nie zapomnimy, a może się także okazać, że czegoś nam brakuje, lepiej skoczyć do sklepu jeszcze przed rozpoczęciem pracy. W tym punkcie możemy już przygotować jabłka – umyć je i pokroić w kostkę. Ja nie obieram jabłek, bo po upieczeniu naprawdę nie czuję ich skóry w cieście, ale, jeśli chcecie, możecie je wcześniej obrać. Powinny wystarczyć trzy duże albo cztery małe jabłuszka.

2. Jeśli korzystacie z klasycznego piekarnika (ja używam prodiża) to warto na tym etapie już go nastawić, żeby się rozgrzewał (do 180 stopni).

3. Bierzemy sporą miskę, najlepiej plastikową i wbijamy do niej jajka. Następnie dosypujemy cukier, mąkę, olej, proszek do pieczenia i cynamon.

4. Mikserem dokładnie wszystko miksujemy tak, aby konsystencja ciasta była gładka. Jeśli okaże się, że Wasze ciasto jest zbyt gęste, możecie dolać do niego troszkę gazowanej wody mineralnej.

5. Po zmiksowaniu dodajemy orzechy (włoskie można trochę wcześniej połamać) i pokrojone jabłka. Całość mieszamy dokładnie łyżką.

6. Blachę wykładamy folią aluminiową lub nacieramy niewielką ilością oleju i posypujemy bułką tartą (także nie trzeba z nią szaleć).

7. Wlewamy ciasto na blachę (prawdopodobnie trzeba będzie pomóc sobie łyżką) i równomiernie rozsmarowujemy (jeśli nie jest zbyt gęste, samo powinno wlać się w miarę gładko).

8. W tym momencie ja, jako osoba bardzo religijna oraz silnie związana z tradycją, robię znak krzyża nad ciastem. W kogokolwiek lub cokolwiek wierzycie, warto poprosić jakąś siłę wyższą o pomoc, zwłaszcza jeśli jesteście początkującymi kucharzami.

9. Pieczemy! Jeśli pieczesz w piekarniku, włóż ciasto do temperatury 180 stopni na 50 minut. Jeśli, tak jak ja, w prodiżu, włącz go na 60-70 minut.

10. Smacznego!

Jeśli ktoś odważy się wypróbować ten prosty przepis, zachęcam do podzielenia się wrażeniami. Mam także prośbę – jeśli macie jakieś sprawdzone lub zupełnie nowe proste przepisy na fajne dania, napiszcie, bo chętnie wypróbuję każdy. Mój adres: anna.maria.lewandowska@interia.eu

A w tajemnicy zdradzę, że jestem w trakcie przygotowywania postu na temat mojego ulubionego serialu. Do napisania jeszcze w tym tygodniu!

Ania

Obrazek pochodzi ze strony: http://www.someecards.com/

Reklamy

6 uwag do wpisu “Środowe gotowanie: Wiewiórka

  1. dodam że te słowa sprawiły, że mam ogromny zaciesz „jeśli moje plany się powiodą, już całkiem niedługo będę uroczą żoną pewnego Wspaniałego Młodego Człowieka.”

    1. W takim razie przybijam wirtualną piąteczkę i polecam spróbować zamieszczanych przepisów – jeśli ja dałam radę, każdy da ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s